11/17/2013

Relacja ze spotkania Blogerek w Kaziemierzu :)

Hej, heeeej! :)

Jak tam mija niedziela? ;) U mnie baaardzo leniwie, Mężuś zrobił obiadek i teraz odpoczywamy ;)
No i zaraz będzie po weekendzie i znów szkoła... Czas szybko leci, tak szybko, że już tydzień minął od spotkania Blogerek w Kazimierzu, a ja dopiero przybywam z relacją. Pewnie już większość z Was widziała ją na blogach innych uczestniczek, ale mam nadzieję, że nie omieszkacie zerknąć i do mnie ;)

Na miejsce przybyłam za wcześnie, więc poszłam na ryneczek popykać zdjęć. Jedno spodobało mi się wyjątkowo i zadedykowałam je naszemu Spotkaniu :P
 Spotkanie miało miejsce w Restauracji u Fryzjera, którą to chciałabym Wam serdecznie polecić- nie jest to jakaś wymuszona reklama, ale lokal jest na prawdę klimatyczny, obsługa wspaniała, a jedzonko przepyszne (i duże porcje)! Tak więc jak będziecie w Kazimierzu i dopadnie Was głód ogromny, to wiecie już gdzie się udać ;))

W spotkaniu wzięło udział 15 fantastycznych Dziewcząt. Niektóre z nich miałam okazję poznać już wcześniej, ale większość, to dla mnie nowe twarze, choć niektóre kojarzyłam z ich blogów. Szkoda tylko, że nie z każdą udało mi się porozmawiać. Ale może kiedyś uda się to nadrobić ;)
Lista uczestniczek:
1. Marzena http://marzena84beauty.blogspot.com -Organizatorka wspaniała! :))
2. Monika http://wszystkowo.blogspot.com - Prawa ręka Organizatorki :)

Monika przygotowała dla nas pyszne babeczki! ;)
Pierwszym Gościem specjalnym naszego spotkania była Pani Martyna, reprezentująca firmę Softer/ Trendy Shop
Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie miałam styczności z tymi kosmetykami, jednak jestem pod wrażeniem bogatego asortymentu firmy, który do tego jest w atrakcyjnych cenach.
Same popatrzcie ;)
Pani Martyna pozwoliła na dokładne zapoznanie się z produktami :D
Dostałyśmy także upominki od firmy, które to na pewno zrecenzuję :)

Kolejnym gościem była Pani Dagna z Soraya, która opowiedziała nam o nowościach marki (serię So Pratty! uwielbiam), które mogłyśmy sobie obwąchać, smarować itp. - to co lubimy najbardziej :P











Kilka zdjęć z sesji zdjęciowej :D
Spotkani przebiegło w fantastycznej atmosferze, było gorąco- dosłownie i w przenośni ;) I choć do domu wróciłam wieczorem, to byłam pełna energii!
Dziękuję Dobrej Duszyczce, której autorstwa zdjęcia pozwoliłam sobie legalnie podkraść z dysku ;))

W imieniu własnym, jak i pozostałych uczestniczek pragnę podziękować za upominki następującym firmom:
1. RevitaLash http://www.revitalash.com.pl/
2. Oryginal Source http://www.originalsource.pl/
3. CeCe of Sweden  http://cece.pl/
4. Joanna http://www.joanna.pl/
5. Batch&Body Works https://www.facebook.com/bathandbodyworkspolska?fref=ts
6. Lemax http://www.lemaxkosmetyki.pl/
7. Etno Bazar http://www.etnobazar.pl/
8. BioGarden http://www.biogarden.pl/
9. Eveline http://eveline.pl/
10. Paese http://www.paese.pl/
11. Avetpharma http://www.avetpharma.pl/
12. Lagenko http://www.lagenko.pl/
13. Softer https://www.facebook.com/fan.trendyshop
14. LaciBios Femina http://www.asa.eu/produkty/suplementy-diety/lacibios-femina
15. Biocosmetics http://biocosmetics-polska.pl/
16. Cosmetic Service http://www.cosmeticservice.pl/
17. Dermedic http://www.dermedic.pl/pl/
18. Verona http://www.vpp.pl/
19. Soraya https://www.facebook.com/pages/Soraya/291132194354459?fref=ts
20. Tołpa http://tolpa.pl/

A tak się wszystko razem prezentowało przywiezione do domku:
Buziaki! :*

11/15/2013

Lumpowe love, czyli o łowach ze szmateksu ;)

Cześć wszystkim! :))

Zgodnie z zapowiedzią na FP (na którego Was swoją drogą zapraszam KLIK!) przybywam do Was, by pochwalić się co tam ostatnimi czasy przytargałam z SH ;)

Cen nie pamiętam, bo są to łupy październikowe, ale fakt faktem, kosztowały grosze- no chyba, że bym nie zapłaciła za używany ciuch jak za nowy, co nie? :P
Zapraszam do oglądnięcia ;)

Sweterek, jakiś no name.
Takie ma fajne rękawki ^^
Bluzeczka Atmosphere.
Kolejna z Atmosphere.
W rzeczywistości kołnierzyk i kropeczki są czerwone, ale na zdjęciu wyszły wyblakłe...
Spodenki z podwyższonym stanem, H&M
Takie tam spodenki, Denim &Co
Jegginsy ze ściągniętymi nogawkami, czy jakoś tak;) mają wyciętą metkę...
Bluzeczka Atmosphere, z guziczkami na rękawkach, taka zwykła :P
Hello Kitty :D H&M
Koszulka z kotem, Atmosphere
Bluzeczka w ptaszyny, TU
Tunika Atmosphere, a w sumie to dwie z tej samej firmy :P
Body, New Look
I taka chyba tunika, albo over size, z tygryskiem, metka wycięta.
A i jeszcze buciki :D W ogóle nie zniszczone.
I wymarzone nude *.* TU

I to by było na tyle ;) Trochę się uzbierało, ale jak już wspomniałam, są to łupy ze wszystkich październikowych wypadów ;) W listopadzie też już udało mi się odwiedzić "mój" SH, ale pokażę innym razem co kupiłam, bo jeszcze się suszę łaszki :P

Buziaki! :* :* :*

11/14/2013

Podkład kryjący Soraya Make Up HD Self Adaptor

Witajcie! ;)

Jak zapewne wiecie, (a może nie wiecie?), moim ulubionym podkładem jest Revlon Colorstay.  Z tego też względu każdy jeden produkt z tej kategorii porównuję do mojego ulubieńca, ba! nawet "ukochańca" wręcz ;)
No i oczywiście ten sam los (a więc porównywanie) spotkał podkład kryjący Soraya Make-Up HD Self Adaptor. Recenzja ta nie będzie jednak porównawcza, bo już późno i chce mi się spać ;) jednak na koniec posta zdradzę Wam, czy podkład z Soraya dorównał Revlonowi.

Tak oto przedstawia się bohater niniejszego posta:
Na odwrocie opakowania przeczytać możemy takie rzeczy:
Przypominam, że kliknięcie w zdjęcie powiększy je ;)
 Odcień, który posiadam to najjaśniejszy z całej (ubogiej, bo zaledwie trzy odcienie) gamy kolorystycznej,
a więc 01 beż, który wygląda tak:
W trakcie aplikacji:
A tu już całkiem rozprowadzony:
Moja opinia:
Podkład ma fajne opakowanie-otwieramy (nie odkręcamy, bo jest na "klik") naciskamy i wypływa, jest dobrze (choć i tak najlepsze są pompki). Cena produktu jest bardzo "na tak", bo ok.20zł.
Podkład ma lekką konsystencję, świetnie się rozprowadza (ja do tego używam pędzla), nie tworząc smug, wtapia się w skórę (co mam nadzieję daje się zauważyć na powyższym zdjęciu). Wszystko to sprawia, że nie tworzy on efektu maski, wygląda bardzo naturalnie. Co do krycia, to jak dla mnie jest ono zadowalające, aczkolwiek bez rewelacji- jakieś większe niedoskonałości na buzi, niestety nie zostaną tym podkładem w pełni zakamuflowane. Jednakże mniejsze "niespodzianki" czy przebarwienia ukryje. Do trwałości osobiście nie mogę się przyczepić, jak dla mnie jest OK, jednak muszę zaznaczyć, iż cały dzień w makijażu nie chodzę- po powrocie z uczelni zmywam go. Minusem może być fakt, iż po jakimś czasie skóra się zaczyna świecić (pozdrawia Was posiadaczka cery mieszanej), ale miejmy świadomość, iż nie jest to podkład matujący, a kryjący. 
Największy minus kieruję nie konkretnie do tego podkładu, a do całej ich serii, a za co? A no za to, że są tylko trzy odcienie (!). I teraz minus do mojego, 01 beż, który to będąc najjaśniejszym odcieniem, jest dosyć ciemny, dlatego na zimę (gdy opalenizna znika) muszę się z nim pożegnać. Ale powrócę do niego latem, gdy buźka mi się opali i przyda się jakiś lekki dobry podkład (bo Revlon jest nieco ciężki jak na lato). 

A właśnie, skoro mowa o Revlonie- nadal jest moim No.1. Przede wszystkim za krycie na full i za większą gamę odcieni. Chociaż znalazło się parę elementów, w których podkład Soraya jest lepszy - cena, opakowanie, lekka konsystencja. A więc niech Make-Up HD zaszczyci zacne drugie miejsce- a latem drudzy będą pierwszymi, o! :)

Znany jest Wam ten oto opisany przeze mnie podkład? :)
Pozdrawiam! Buziaki! :* :* :*

11/13/2013

Firmoo glasses, czyli miłość od pierwszego spojrzenia!

Witajcie! ;)

Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was, kochane Czytelniczki, monotematyczne, jeśli i ja napiszę kilka słów o okularkach z Firmoo.
Gdy Laura zaproponowała mi Firmoo-we okularki zgodziłam się bez wahania. Okularów używam od ok. 6 lat, więc z przyjemnością wymieniłam swoje stare na nówki. Dlaczego "używam" a nie "noszę"? Ponieważ wadą mojego wzroku jest astygmatyzm, więc z okularów korzystam zazwyczaj jedynie do czytania i pracy z komputerem.
Wybrałam model, wypełniłam formularz, wybierając moc soczewek itd. podałam adres i czekałam na przesyłkę, która dotarła błyskawicznie. A okularki są idealne, dobrze mi się w nich widzi, spełniają swoją funkcję znakomicie, a do tego, wydaje mi się, że całkiem mi pasują, hehe :D co możecie stwierdzić (bądź nie) na ostatnim zdjęciu ;) Ale zanim to nastąpi pozwólcie, że napisze kilka słów o Firmoo

Firmoo ma w swojej ofercie ogromny wybór okularów, nie tylko korekcyjnych, ale też przeciwsłonecznych. Na stronie internetowej firmy mamy podział na kategorie, który ułatwia nam szukanie okularów idealnych ;) Aby ułatwić sobie podjęcie decyzji "która para?" możemy wgrać do systemu nasze zdjęcie i wirtualnie zobaczyć, jak będę się okularki prezentowały na naszej twarzy.
Informacją, na którą szczególnie warto zwrócić uwagę, jest fakt, iż Firmoo oferuje pierwszą parę okularów za darmo! Opłacamy jedynie przesyłkę. Patrząc więc na ceny naszych polskich okularów, które sięgają nawet do 500zł, chyba warto, co nie? Szczegóły programu znajdziecie tu: http://www.firmoo.com/free-glasses.html

A teraz zaprezentuję Wam moje glasses ;)
Oprócz okularów przesyłka zawierała ściereczkę do czyszczenia, etui oraz etui materiałowe i śrubokręcik, których nie ma na zdjęciu, bo gdzieś się zapodziały (ma się ten porządek :P)

Moje okularki, to ten model http://www.firmoo.com/eyeglasses-p-2388.html#3733
A tak sobie wyglądają na mojej buźce ;)
No i jak? :)

A teraz, jak już pozachwycałyście się jak mi w nich ładnie ;) UWAGA, dla pierwszych pięciu osób, które będą chciały kupić okulary Classic Series KLIK! , Firmoo przygotowało voucher o wartości 30 dolarów. Wystarczy wpisać kod: " KOBIECYBLOGS4 ". Ważny jest on jedynie do 26 listopada, więc jak macie ochotę to się spieszcie i pamiętajcie, kto pierwszy ten lepszy :P

A Wy macie już swoje Firmoowki? ;)

11/10/2013

Zapachniście! :) #1

Witajcie!

Gdy YC- maniactwo ogarniało blogosferę, zastanawiałam się jak takie małe pierdółki mogą wzbudzać tyle zachwytu, "czym tu się wszyscy podniecają?" za przeproszeniem ;)

Było tak do czasu, aż te małe tarty wpadły w moje łapki, przekonałam się o co tyle szumu i ... popadłam w uzależnienie! Nie wyobrażam sobie wieczoru bez odpalenia wosku, zwłaszcza teraz- jesienią, gdy szybko robi się ciemno, a na dworze szaro buro i ponuro. Mój pokój MUSI być wypełniony zapachem tarty Yankee Candle!
I tak jesienne wieczorki umilam sobie paleniem wosku w kominku, herbatką lub czekoladą na gorąco, książką i kocykiem ;) Zwłaszcza, że mąż ciągle w delegacji to już w ogóle nastrój muszę sobie poprawić.

Dziś opowiem Wam o czterech woskach z Mydlarni ChocoBath.

Zacznę od wosku, który mnie trochę rozczarował, czyli Christmas Memories.
Opis tego zapachu brzmi następująco: CHRISTMAS MEMORIES - niezwykła receptura przypraw i słodkości z samego serca kuchni, przywoła na myśli niezapomniane świąteczne chwile.
 Moja opinia: Zapach sam w sobie jest piękny, nie bez powodu dałam do zdjęcia pierniki, bo tak właśnie w odczuciu mojego nosa pachnie ten wosk. Czuć go pieczonym piernikiem z dużą ilością przyprawy. To tyle dobrego na temat tego zapachu. Jest on potwornie duszący, po 5 minutach od odpalenia przyprawia o mdłości i ból głowy i nie tylko mnie, ale wszystkich domowników, którzy przebywali w jego pobliżu. Chciałam dać mu drugą szansę i odpaliłam go w ganku, miejscu gdzie nikt nie przebywa, ale też nie zdał egzaminu, bo pomieszczenie było zbyt mocno nasycone tym zapachem. Ładny zapach, jednak zdecydowanie zbyt mocny i duszący. Nie kupię go nigdy na pewno.

Kolejny zapach, który Wam przybliżę, to Season of Peace.
Opisywany jest on jako: SEASON OF PEASE - czas na chwilę refleksji przy ciszy spokojnie opadającego śniegu uchwyconego  w chłodnej, czarującej mieszance białego piżma, mięty pieprzowej i drzewa cedrowego.
  Moja opinia: Zapach tego wosku kojarzy mi się z ... choinką! Jego aromat unoszący się w pomieszczeniu od razu przywodzi na myśl Święta- ich atmosferę i zapach choinki, który czuć w każdym kącie, do tego padający za oknem śnieg i czekanie na pierwszą gwiazdkę. A pomijając wyobraźnię, wosk ten według mnie pachnie świerkowymi gałązkami i wyczuwam w nim także miętę. Bardzo przyjemny zapach, dosyć świeży, ale typowo zimowy. Chętnie go odpalam i na pewno kupię kolejny.

Następnym z zimowych zapachów, o którym chciałabym powiedzieć co nieco, jest Snowflake Cookie.
O zapachu tym możemy przeczytać: SNOWFLAKE COOKIE - przepyszne świąteczne ciasteczka ozdobione słodkim, różowym lukrem.
  Moja opinia: Bardzo lubię ten zapach! Jest słodki, ale nienachalny i nieduszący. Lukru co prawda ja osobiście w nim nie wyczuwam, ale ciasteczka- jak najbardziej. Herbatniki maślane? Myślę, że coś w tym stylu, tylko nieco intensywniejszy zapach. Jest to jeden z niewielu zapachów z jakimi miałam do czynienia, który czuję w pokoju jeszcze następnego dnia, po paleniu go- co mnie pozytywnie zaskoczyło! Z pewnością u mnie zagości ponownie.

Ostatnim zapachem, o jakim przeczytacie w tym poście, jest Merry Marsmallow.
Opis tego zapachu: MERRY MARSHMALLOW - znajdź szczęście w zachwycająco słodkim i kremowym połączeniu pianek Marsmallow i wanilii.
 Moja opinia: Zapachu wanilii nie za bardzo lubię. Bałam się, że ten wosk nie za bardzo przypadnie mi z tego względu do gustu, ale na szczęście polubiłam się z nim. Bardziej aniżeli wanilię, wyczuwam w nim toffi- masę korówkową- może to te pianki tak pachną? Nie wiem... Wiem jednak, że zapach nie jest duszący, nie przyprawia też o mdłości. Jest słodki, ale nienachalny i wyczuwam w nim tez coś rześkiego, ale nie jestem w stanie tego zidentyfikować :P Przyjemny zimowy zapach.

Na dziś to by było tyle zapachnistego postu ;)
Wszystkie te woski możecie nabyć w Mydlarni ChocoBath, płacąc 6zł za sztukę.

Przyznam, że zanim poznałam te maleństwa, wydawało mi się to niemało, ale jeden wosk, wystarcza na długi czas palenia. Ja jak zauważyłyście na zdjęciach nie palę całego wosku na raz, lecz kruszę na kawałeczki i co jakiś czas odpalam. 

Doooobra, przyznam się jeszcze, że ostatnio zaopatrzyłam się w ChocoBath w kolejne woski ;)
Zaciekawiłam nimi nawet koleżankę, która skusiła się na dwa z poniższych, ale myślę, że się wciągnie jak ja i na dwóch się nie skończy. A Wy jak obstawiacie? ;))

 Oto nasze nowości:
Red Velvet już pokochałam!
A teraz mam w planach zakup nowości z serii Simply Home *.*

Wciągnęły was już zapachy Yankee Candle ? Macie swoich ulubieńców?
Czy może wciąż się opieracie przed zakupem? ;)

Buziaki! :**