8/09/2017

Niezbędnik wyjściowej torebki: Bibułki matujące MattMeNow, Selfie Project.

Hejka! :)

Są takie kosmetyki i gadżety, które po prostu muszą znajdować się w mojej torebce. Mniejsze "wymogi" tyczą się torebki na co dzień, zaś wyjściowy ekwipunek, z uwagi na pojemność kopertówki- nieco okrojony, jest mocno przemyślany i praktycznie stały. Zawsze na wyjścia, bez względu na porę roku, zabieram ze sobą bibułki matujące. Gadżet ten, oprócz imprez, towarzyszy mi także podczas upalnych dni, gdy makijaż  znacznie szybciej zaczyna tracić swój urok za sprawą świecącej się skóry. W ostatnim czasie moją buzię z opresji ratują bibułki matujące #MattMeNow, Selfie Project. Miały one również szansę wykazać się podczas wesela, na którym byliśmy w miniony weekend. Zapraszam po szczegóły dotyczące tego gadżetu ;)
Bibułki znajdują się w tekturowej, kolorowej mini-teczce. Opakowanie jest dosyć solidne, gdyż niejednokrotnie przewalając się w torebce wśród różnych szpargałków, nie zostało uszkodzone i wciąż ładnie się prezentuje.
Na odwrocie znajdują się informacje nt. produktu.
W opakowaniu znajdziemy 100 sztuk bibułek.
A tak wygląda bibułka zużyta. Jak widać sebum zostało zebrane- bibułka błyszczy się, a śladów makijażu na arkuszu nie widać.

Bibułki bez zarzutów zbierają sebum z twarzy. W mniej gorące dni jedna bibułka robi robotę, gdy zaś jest upalnie potrzebuję dwóch arkuszy, bo wiadomo buzia dodatkowo się poci. Bibułka przywraca twarzy matowy look na kilka godzin, co zależy także od warunków pogodowych (przynajmniej w moim przypadku twarz szybciej świeci się, gdy jest upalnie). Np. na weselu w miniony weekend było dosyć ciepło, dodatkowo podczas tańca się zgrzałam, więc z bibułek korzystałam tak co 2-3 godziny. Ogromny plus za to, że arkusze nie naruszają makijażu, zabierają z buzi tylko to, co zbędne, by twarz dalej mogła się zdrowo i elegancko prezentować. Bibułki ładnie matują i odświeżają buźkę, a więc robią, co do ich należy. Jestem zadowolona z tego gadżetu, sprawdza się u mnie i na pewno zagości w wyjściowej torebce na dwa kolejne wesela, które już niedługo 💃 

Cena: 11,99zł
Dostępność: Rossmann


Używacie bibułek matujących?
Znacie MattMeNow od Selfie Project?

8/04/2017

Lekki matujący krem nawilżający, Biotaniqe.

Witajcie Kochani!

Krem do twarzy jest nieodłącznym kosmetykiem w pielęgnacji każdej cery. Podstawowym zadaniem, jakie stawiamy tego typu kosmetykom jest nawilżenie cery. Dobrze też, gdy oprócz tego, krem przynosi skórze dużo więcej korzyści, ale też co istotne- nie szkodzi. Rynek bogaty jest w różnorodne kremy do twarzy, w których możemy przebierać i wybierać w zależności od potrzeb cery, czy chociażby pory roku- ja np. na chłodniejsze miesiące wybieram kremy bardziej treściwe. Aktualnie moją pielęgnację cery wspomaga lekki matujący krem nawilżający, Biotaniqe.
Krem znajduje się w plastikowym słoiczku, o pojemności 50ml.
Opakowanie jest zakręcane, a pod nakrętką znajduje się zabezpieczenie w postaci sreberka.
Na tekturowym pudełeczku, w którym umieszczony jest słoiczek z kremem, znajdują się informacje na temat kosmetyku.
Skład kremu przedstawia się następująco:
Krem ma nietypową, bo szarą barwę.

Krem ma przyjemny świeży zapach, aczkolwiek nie jest to woń, jaka towarzyszy produktom naturalnym. Konsystencja kosmetyku jest bardzo lekka i w charakterystyczny sposób mocno wilgotna- ciężko mi to wyjaśnić, ale chodzi o to, że w kontakcie ze skórą krem robi się mokry ;) Lekkość produktu jest idealna na ciepłe letnie dni, na zimę, jeśli ktoś woli treściwsze kremy, może być za mało zwięzły. Krem doskonale rozprowadza się na buzi, szybciutko wchłania i nie pozostawia tłustego ani lepiącego filmu. Na skórze pozostaje jednak wyczuwalna pod palcami delikatna powłoczka, która sprawia, że skora staje się miękka, gładka i przyjemna w dotyku. Kosmetyk matuje skórę i robi to w sposób, który lubię- mat nie jest tępy i płaski, a satynowy, miły dla oka. Krem bardzo dobrze współgra z podkładem (np. Vichy Dermablend, czy mineralnym), nie powoduje jego warzenia, czy szybszego ścierania, stanowi dobrą bazę pod makijaż. Po ów kremik sięgam również podczas wieczornej rutyny pielęgnacyjnej. Rano budzę się z ładnie nawilżoną, wypoczętą buźką. Podoba mi się również to, że produkt ładnie goi podrażnienia i łagodzi zaczerwienienia. Krem nie przyczynił się do powstawania niedoskonałości na mojej skórze, ale też nie "wyleczył" mojej buzi z problemu pojawiania się pojedynczych "nieprzyjaciół". Nie wywołał alergii, ani podrażnień.
Generalnie produkt ten jest kosmetykiem przyjemnym i jak najbardziej do codziennego użytku. Jak na krem drogeryjny, a po takowe raczej nie sięgam, zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Jednak do walki z niedoskonałościami cery, trzeba poszukać cięższego działa. 

Cena: 16,99zł
Dostępność: Rossmann
Używaliście tego kemu?
Znacie inne kosmetyki marki Biotaniqe?