11/10/2013

Zapachniście! :) #1

Witajcie!

Gdy YC- maniactwo ogarniało blogosferę, zastanawiałam się jak takie małe pierdółki mogą wzbudzać tyle zachwytu, "czym tu się wszyscy podniecają?" za przeproszeniem ;)

Było tak do czasu, aż te małe tarty wpadły w moje łapki, przekonałam się o co tyle szumu i ... popadłam w uzależnienie! Nie wyobrażam sobie wieczoru bez odpalenia wosku, zwłaszcza teraz- jesienią, gdy szybko robi się ciemno, a na dworze szaro buro i ponuro. Mój pokój MUSI być wypełniony zapachem tarty Yankee Candle!
I tak jesienne wieczorki umilam sobie paleniem wosku w kominku, herbatką lub czekoladą na gorąco, książką i kocykiem ;) Zwłaszcza, że mąż ciągle w delegacji to już w ogóle nastrój muszę sobie poprawić.

Dziś opowiem Wam o czterech woskach z Mydlarni ChocoBath.

Zacznę od wosku, który mnie trochę rozczarował, czyli Christmas Memories.
Opis tego zapachu brzmi następująco: CHRISTMAS MEMORIES - niezwykła receptura przypraw i słodkości z samego serca kuchni, przywoła na myśli niezapomniane świąteczne chwile.
 Moja opinia: Zapach sam w sobie jest piękny, nie bez powodu dałam do zdjęcia pierniki, bo tak właśnie w odczuciu mojego nosa pachnie ten wosk. Czuć go pieczonym piernikiem z dużą ilością przyprawy. To tyle dobrego na temat tego zapachu. Jest on potwornie duszący, po 5 minutach od odpalenia przyprawia o mdłości i ból głowy i nie tylko mnie, ale wszystkich domowników, którzy przebywali w jego pobliżu. Chciałam dać mu drugą szansę i odpaliłam go w ganku, miejscu gdzie nikt nie przebywa, ale też nie zdał egzaminu, bo pomieszczenie było zbyt mocno nasycone tym zapachem. Ładny zapach, jednak zdecydowanie zbyt mocny i duszący. Nie kupię go nigdy na pewno.

Kolejny zapach, który Wam przybliżę, to Season of Peace.
Opisywany jest on jako: SEASON OF PEASE - czas na chwilę refleksji przy ciszy spokojnie opadającego śniegu uchwyconego  w chłodnej, czarującej mieszance białego piżma, mięty pieprzowej i drzewa cedrowego.
  Moja opinia: Zapach tego wosku kojarzy mi się z ... choinką! Jego aromat unoszący się w pomieszczeniu od razu przywodzi na myśl Święta- ich atmosferę i zapach choinki, który czuć w każdym kącie, do tego padający za oknem śnieg i czekanie na pierwszą gwiazdkę. A pomijając wyobraźnię, wosk ten według mnie pachnie świerkowymi gałązkami i wyczuwam w nim także miętę. Bardzo przyjemny zapach, dosyć świeży, ale typowo zimowy. Chętnie go odpalam i na pewno kupię kolejny.

Następnym z zimowych zapachów, o którym chciałabym powiedzieć co nieco, jest Snowflake Cookie.
O zapachu tym możemy przeczytać: SNOWFLAKE COOKIE - przepyszne świąteczne ciasteczka ozdobione słodkim, różowym lukrem.
  Moja opinia: Bardzo lubię ten zapach! Jest słodki, ale nienachalny i nieduszący. Lukru co prawda ja osobiście w nim nie wyczuwam, ale ciasteczka- jak najbardziej. Herbatniki maślane? Myślę, że coś w tym stylu, tylko nieco intensywniejszy zapach. Jest to jeden z niewielu zapachów z jakimi miałam do czynienia, który czuję w pokoju jeszcze następnego dnia, po paleniu go- co mnie pozytywnie zaskoczyło! Z pewnością u mnie zagości ponownie.

Ostatnim zapachem, o jakim przeczytacie w tym poście, jest Merry Marsmallow.
Opis tego zapachu: MERRY MARSHMALLOW - znajdź szczęście w zachwycająco słodkim i kremowym połączeniu pianek Marsmallow i wanilii.
 Moja opinia: Zapachu wanilii nie za bardzo lubię. Bałam się, że ten wosk nie za bardzo przypadnie mi z tego względu do gustu, ale na szczęście polubiłam się z nim. Bardziej aniżeli wanilię, wyczuwam w nim toffi- masę korówkową- może to te pianki tak pachną? Nie wiem... Wiem jednak, że zapach nie jest duszący, nie przyprawia też o mdłości. Jest słodki, ale nienachalny i wyczuwam w nim tez coś rześkiego, ale nie jestem w stanie tego zidentyfikować :P Przyjemny zimowy zapach.

Na dziś to by było tyle zapachnistego postu ;)
Wszystkie te woski możecie nabyć w Mydlarni ChocoBath, płacąc 6zł za sztukę.

Przyznam, że zanim poznałam te maleństwa, wydawało mi się to niemało, ale jeden wosk, wystarcza na długi czas palenia. Ja jak zauważyłyście na zdjęciach nie palę całego wosku na raz, lecz kruszę na kawałeczki i co jakiś czas odpalam. 

Doooobra, przyznam się jeszcze, że ostatnio zaopatrzyłam się w ChocoBath w kolejne woski ;)
Zaciekawiłam nimi nawet koleżankę, która skusiła się na dwa z poniższych, ale myślę, że się wciągnie jak ja i na dwóch się nie skończy. A Wy jak obstawiacie? ;))

 Oto nasze nowości:
Red Velvet już pokochałam!
A teraz mam w planach zakup nowości z serii Simply Home *.*

Wciągnęły was już zapachy Yankee Candle ? Macie swoich ulubieńców?
Czy może wciąż się opieracie przed zakupem? ;)

Buziaki! :**

34 komentarze:

  1. Ja mam wiele ulubionych zapachów;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiągneły, polecam Ci apple i pine needle, oraz warm spice i november rain :) uwielbaim :) może Ci też podpasować paradaise spice, a christmas memories to mój ukochany zpach, lubie takei korzenne, więc mi nie przeszkadzał :)

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy tak piszę o nich , kupuję a ja ich jeszcze nie mam ;P . Może czas to zmienić :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. wciągnęłam się i ja :D

    no i nie udało nam się pogadać... na dodatek czas tak szybko zleciał, może następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się marzy zimowa seria rzecz jasna:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie one nie zachwycają, niestety migrena od zapachu mnie męczy :(

    OdpowiedzUsuń
  7. ja się trzymam dzielnie i jeszcze szału na te woski nie mam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale oczywiście musiałam coś upuścić ;) Ja i moje roztrzepanie <3
    Ja od razu Cię nie poznałam, ale byłam trochę przytłoczona tyloma nowymi twarzami ;)
    Aparat na pewno się nie gniewa? :D

    A co do kolagenu do dłoni to on pachnie właśnie dokładnie tak samo jak to serum do ud, brzucha i pośladków.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też rozpoczęłam przygodę z woskami:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze, a ja jeszcze nie próbowałam wosków;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Snowflake Cookie to coś dla mnie, muszę mieć ten wosk :)

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba muszę rzeczywiście się za nimi w końcu rozejrzeć.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na wszystkie opisane bym się skusiła :)
    Z duszących mam w domu cynamon i wiem o czym mówisz.
    Odpalam go na 5 min i gaszę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tego :D Chciałabym to wszystko :O

    palyna-paulina.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  15. Do mnie właśnie leci Simply Home i Red Velvet :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam! Zamówiłam na razie dwa. Słony karmel - cudowny zapach! Jak popcorn karmelowy. Polecam też woski z Kringle Candle. Pyszne zapachy. Gorąca czekolada i dyniowe latte wymiata.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja się jeszcze na żaden wosk nie skusiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. jak mąż może tak bezczelnie w delegacje wyjeżdżać?:D

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja jeszcze nie znam tych wosków ,pewnie też się skuszę na nie wkrótce :)
    Piernikowy zapach raczej nie spodobałby mi się ...ale te wszystkie wanilie i inne to na pewno tak :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze na żaden zapach się nie skusiłam ;) Możliwe, że to kwestia czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jeszcze nie kupiłam, ale na święta kupię na pewno :) !

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaraziłam się tymi woskami ;D SĄ CUDOWNE!

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba jestem jedyną osobą w blogosferze, która nigdy nie miała Yankee Candle :D
    Patrząc na ten zbiór zapachów świątecznych (jakoś jedynie jesienią i zimą mam ochotę na świeczki i zapachy z kominka, latem i wiosną nigdy tego nie kontynuuję) mam ochotę złamać mój ban zakupowy i podarować sobie chociaż jedną z tych wyżej wymienionych u Ciebie.
    Chciałabym, żeby tak pięknie i radośnie pachniało i u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj kuszą mnie strasznie te woski - mam wyczulony nos na zapachy, więc na pewno bym się nimi zauroczyła:D

    OdpowiedzUsuń
  25. snowflake cookies muszę koniecznie kupić:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetna sprawa! Bardzo lubię takie klimatyczne gadżety poprawiające humor.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakoś nie czuję klimatu z tymi świeczkami :(

    OdpowiedzUsuń
  28. zazdroszczę :)
    mam na razie tylko 1 szt-dostałam od rodziców.. twarda jestem i na razie sobie nie kupię :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za komentarz :) Zostawienie go zachęca mnie do dalszej pracy oraz odwiedzenia Twojego bloga.