Z drogeryjnymi kremami BB pewnie większość z Was się spotkała. Dla jednych były to spotkania udane, dla innych mniej. Wiadomo, że te "nasze" BB nie mają zbyt wiele wspólnego z tymi prawdziwymi, azjatyckimi, ale dzielnie próbują im dorównać, zazwyczaj z marnym skutkiem, o czym sama się już przekonałam, użytkując krem BB z Nivea czy Garniera. A jak wypadł krem BB marki Soraya? Zapraszam na recenzję, gdzie wszystkiego się dowiecie :)
Producent pisze tak:
| Więcej informacji znajdziemy na kartonowym opakowaniu, którego nie mam ;) |
Jego kolor wygląda następująco w kontraście z białym wacikiem:
I na ręku:
W trakcie rozprowadzania:
I tu już ładnie rozsmarowany:
Krem umieszczony jest w miękkiej, zakręcanej tubce o pojemności . Nie jest zbyt gęsty i świetnie się rozprowadza na skórze. Jak widać na powyższym zdjęciu, krem ładnie stapia się ze skórą. I tu warto wspomnieć o tym, że według producenta krem jest przeznaczony do każdej karnacji, trochę się obawiałam tego stwierdzenia, gdyż jestem strasznie blada i nawet kremy bb do jasnej karnacji są dla mnie za ciemne i "pomarańczowieją" na mojej twarzy. W tym wypadku krem okazał się idealny! Świetnie dopasował się do mojej bladej buźki, nie tworząc efektu maski. Krem bardzo ładnie ujednolica koloryt skóry, wyrównuje go. Krycie jest na dosyć niskim poziomie, ale jak moja cera nie kaprysi, to w sumie nie jest ono potrzebne- osoby z ładną i nieproblematyczną cerą na pewno będą zadowolone. Czy matuje? Hmmm... w sumie to ciężko mi to określić, gdyż nie mam problemu ze świeceniem się... jeżeli matuje, to przypuszczam, że nie na długo. Krem trzyma się na buzi kilka godzin- bez rewelacji, ale jak wiadomo jest to krem więc do podkładu nie wypada go porównywać ;) Ładnie nawilża twarz i nie podkreśla suchych skórek. Dodatkowo krem łaadnie pachnie, lekki brzoskwiniowy zapach- na plus. Zgodnie z założeniami producenta zawiera filtr SPF10- też na plus :) Dodam jeszcze, że krem ten nie zapycha, czego się bardzo obawiałam, gdyż jak niejednokrotnie wspomniałam moja twarz jest bardzo na to podatna.
Ja osobiście używam tego kremu na jakieś krótsze, niezobowiązujące wypady, gdy nie czuję potrzeby robienia pełnego makijażu- jakieś zakupy, kościół, wypad do teściów, czy wizyta u lekarza. Bez jakiegokolwiek makijażu zwyczajnie czuję się źle, a ten krem jest fajnym rozwiązaniem, gdy nie chcę się malować perfekcyjnie ;) Koloryt wyrównany, buzia ładnie, naturalnie wygląda, więc jest OK.
Po przejściach z innymi BB drogeryjnymi byłam sceptycznie nastawiona do tego kremu marki Soraya. Jednak moje obawy były niepotrzebne, bo krem spisał się dużo lepiej niż jego rywale z Nivea i Garniera. Z pewnością stał się on stałym bywalcem w mojej kosmetyczce :)
Kosztuje ok. 18zł i jest dostępny np.w Rossmannach, ale pewnie też i innych drogeriach.
Znacie go? Lubicie?
Jak się u Was sprawdzają drogeryjne BB?
Buziaki! :**