8/23/2014

Woda oczyszczająca- sprytny zabieg marketingowy, czy przełom w oczyszczaniu twarzy?

Dzień dobry Kochani!

Rynek kosmetyczny oferuje nam ogrom produktów do oczyszczania twarz: żele, mleczka, płyny micelarne... I choć przez moje ręce przewinęło ich się bardzo wiele, tak z wodą oczyszczającą mam do czynienia po raz pierwszy. Jeżeli jesteście ciekawi jak spisał się u mnie ów produkt, zapraszam na recenzję wody oczyszczającej, bez spłukiwania, do skóry tłustej, skłonnej do niedoskonałości, marki Avene.
Co ciekawego przeczytamy na opakowaniu?
Skład:
avene thermal spring water, butylene glycol, pentylene glycol, peg-6 caprylic/capric glycerides, peg-40 hydrogenated castor oil, cetrimonium bromide, disodium edta, fragrance, glyceryl laurate.

Woda mieści się w butelce o pojemności 400ml (!), wykonanej z niebieskiego plastiku.
Szata graficzna jest bardzo minimalistyczna, przez co produkt, moim zdaniem, prezentuje się bardzo profesjonalnie.
Zamykanie na "klik", pod którym znajduje się nieduży otwór.
Moja opinia:
Na początek wspomnę może o tym, że generalnie woda ta nie jest taka spieniona. Gdy stoi sobie na półeczce w łazience ma gładką taflę, a piana, którą widzicie na zdjęciach, powstała na skutek wytrzęsienia jej w torbie w trakcie spaceru do lasu, w celu wykonania słit fotek. 
Produkt, o którym mowa, służy mi do porannego oczyszczania twarzy, jak też zmywania makijażu. Wylewam ją na wacik(i) i przecieram twarz. Producent zaleca, aby następnym krokiem było psiknięcie twarzy wodą termalną, ale ja nie widzę różnicy, więc zazwyczaj tego nie robię.
Woda jest bardzo delikatna dla twarzy. Rano skutecznie, ale nie agresywnie, ją rozbudza. W ciągu dnia, przemywając nią twarz, przynoszę skórze ukojenie, zwłaszcza w upalne dni. Moja twarz często bywa podrażniona i ów produkt nie potęguje tego, a wręcz delikatnie łagodzi skórę. Poza tym, co ważne, nie szczypie w oczy. Woda nie zostawia na twarzy tłustego, czy lepiącego filmu. Zapach produktu jest lekki i świeży.
Rano, oczyszczam twarz jedynie za pomocą tej wody, jeden wacik wystarcza, by pozbyć się zanieczyszczeń, które zgromadziły się w ciągu nocy. Jeśli chodzi o makijaż, produkt usuwa go bardzo dobrze. Czy to podkład, czy też makijaż oczu (nie wiem, jak sprawa ma się z wodoodpornymi kosmetykami), znikają pod wpływem owej wody bez zastrzeżeń. W sumie, to dawno nie miałam tak dobrego produktu do demakijażu. A do tego wszystkiego woda ta jest niesamowicie wydajna! Używam jej od ok. dwóch miesięcy codziennie rano + do demakijażu (nie maluję się codziennie), a zużyłam dopiero 1/3 opakowania.  
 Podsumowując, z działania wody oczyszczającej jestem bardzo zadowolona. Nie mam jej w tej kwestii nic do zarzucenia, jest skuteczna, a jednocześnie delikatna dla twarzy. Aleee ... czy nie można nazwać jej było po prostu płynem micelarnym? Przecież działa, jak bardzo dobry micel. Och, ale płyn micelarny, to takie trywialne ... Lepiej nadać nazwę, która wybije się na rynku! Dobrze, że chociaż, jakość produktu, nie rozczarowuje :)

Cena: waha się od 30zł do ponad 50zł (zależy gdzie chcemy ją kupić) za 400ml

Znacie tę wodę? Lubicie produkty Avene?
Czego najczęściej używacie do demakijażu ?

25 komentarzy:

  1. Dobry marketing nie jest zły :D Jak pokończę moje zapasika to chętnie ją przetestuję :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Avene :) Dobrze, że jesteś zadowolona z tego "płynu micelarnego" ;) Marketing niezły ale ja na pewno jej nie kupię, mam inny rodzaj cery ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda że to tylko płyn micelarny : c

    OdpowiedzUsuń
  4. nazwa faktycznie rzuca się w oczy :P produkt wydaje się być bardzo fajny. i nawet warty swojej ceny. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojj producenci lubią obiecywać gruszki na wierzbie !

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nic z avene nie miałam :) ale całkiem ciekawy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy chwyt marketingowy ;) No ale faktycznie, "woda oczyszczająca" (dla mnie w ogóle brzmi to tak... dostojnie, jakby oczyszczanie twarzy odbywało się na poziomie duchowym) szybciej przyciągnie uwagę niż "płyn micelarny". Ogólnie nie polubiłam się z Avene, więc raczej sobie odpuszczę ich inne kosmetyki... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W życiu bym nie zwróciła na ten produkt uwagi właśnie przez tę nazwę. Ogólnie nie kupuję już tak drogich produktów do oczyszczania bo przekonałam się, że to nie ma sensu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam szczerze, że nie znam tego produktu i żadnej innej wody oczyszczającej, ale zaciekawiłaś mnie tym kosmetykiem :) dobrze wiedzieć, może za jakiś czas po nią sięgnę? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie nie prościej byłoby to po prostu nazwać micelem, ale w sumie woda oczyszczająca brzmi bardziej elegancko:D Kosmetyku nie miałam, ładnie się prezentuje:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ooo a to interesujące, nie słyszałam o tym ;przyjemniaczku wcześneij

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajna ta woda :-) Może płyn micelarny to już niemodny zlepek słów? ;-))

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mnie zaciekawiła ta woda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama nazwa od razu przyciągnie nowych kupców i o to chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem bardzo ciekawa tej wody, bo lubię kosmetyki Avene. Szczególnie linia Cleanance dobrze się u mniesprawdziła. Na powyższy kosmetyk z pewnością kiedyś się skuszę :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam okazji jej używać, ale brzmi interesująco ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. cwane:D niestety nie znam ani produktu, ani firmy;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Powiem szczerze, że gdybym trafiła tą 'wodę' za 30zł to bym brała mimo, ze np. krem od Avene strasznie mnie podrażnił. Ale micel mógłby być lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale wielka butla, ja też nie maluję się codziennie i mnie starczyłaby na wieki.

    OdpowiedzUsuń
  20. nie używam płynów micelarnych bo się nie maluję, więc i taka woda by mi się nie przydała :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie ta woda to nowość, dobrze jest poznać zawsze coś ciekawego:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za komentarz :) Zostawienie go zachęca mnie do dalszej pracy oraz odwiedzenia Twojego bloga.