11/20/2015

Zmysłowa Wiśnia- masło do ciała, Bielenda.

Hej Dzióbki ;)

Jesienna aura wymaga od nas szczególnej troski, jeśli chodzi o pielęgnację skóry. Na zewnątrz ziąb, któremu często towarzyszy wiatr i deszcz, a w pomieszczeniach ciepło wytwarzane przez kaloryfery. Skóra nie ma lekko w takich warunkach, dlatego pewnie nie tylko ja poświęcam tej kwestii sporo uwagi. Od produktu pielęgnacyjnego wymagam przede wszystkim, aby zadowalająco nawilżył moją skórę, ale też powinien posiadać inne cechy, które sprawią, że będę po niego chętnie sięgała, takie jak np. ładny zapach, czy łatwość wchłaniania. Kosmetykiem, któremu ostatnio powierzyłam misję dbania o moją skórę jest Masło do ciała Zmysłowa Wiśnia, Bielenda. 
Masełko znajduje się w plastikowym słoiczku o pojemności 200ml.
Na pudełeczku zostały umieszczone takie oto informacje:
Skład produktu:
Opakowanie jest zakręcane, a pod nakrętką znajduje się dodatkowe zabezpieczenie w postaci sreberka.
Masełko ma jasny różowo-fioletowy kolor, a jego konsystencja jest gęsta, ale niezbyt zbita.
Moja opinia:
- zapach masła jest słodki, a zarazem orzeźwiający, taka wisienka, ale nie jest to prawdziwy aromat tego owocu; woń produktu jest przyjemna dla nosa, ale czuć, że jednak perfumowana; 
- produkt nie pachnie za bardzo intensywnie, na skórze zapach czuć subtelnie, przez jakiś czas;
- konsystencja jest odpowiednia, łatwo się nabiera masełko z opakowania, bezproblemowo rozprowadza na skórze;
- pozytywnie zaskoczyła mnie szybkość wchłaniania owego produktu, myślałam, że połączenie, znajdującego się wysoko w składzie masła shea z parafiną, sprawi, że proces ten będzie dłuższy, ale jednak dzieje się to sprawnie i szybko;
- masło nie pozostawia na skórze tłustego, czy lepiącego filmu, po wchłonięciu się nadaje skórze aksamitnej miękkości;
- z nawilżenia, jakie zapewniło mi stosowanie produktu jestem w pełni usatysfakcjonowana, nie używam go codziennie, a moja skóra mimo to jest w dobrej kondycji- jest "mięsista", gładka i ładnie się prezentuje ;)
- nie wiem jakie są właściwości regeneracyjne owego masła, gdyż moja skóra nie była ostatnio wymagająca pod tym kątem;
- mimo zawartości parafiny, masło nie przyczyniło się do zapchania porów skóry, a tym samym do powstania niespodzianek (co zdarza mi się szczególnie na ramionach);
- produkt nie spowodował u mnie uczulenia, ani podrażnień.
Cena: 13-16 zł
Dostępność: widziałam je w wielu popularnych drogeriach i sklepach, więc nie powinno być problemu ze znalezieniem go ;)

Używaliście tego masła?
A może inne z owocowej serii Bielendy u Was gościło?

10 komentarzy:

  1. Bardzo lubię masełka z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię z tej serii peelingi, zwłaszcza malinowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie masełka jesienią i zimą. Dają lepsze odżywienie skóry niż mleczka i balsamy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam je, tylko do ust :) Jest też słodkie jak się poliże :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam tego masła, ale może się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię owocowe balsamy do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdyby nie parafina chętnie bym spróbowała go, ale go to u mnie w zupełności przekreśla :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za komentarz :) Zostawienie go zachęca mnie do dalszej pracy oraz odwiedzenia Twojego bloga.