3/07/2014

Płatki kolagenowe pod oczy Q10, REVITALE

Witajcie! ;)

Dziś chciałabym zaprosić Was na recenzję żelowych płatków kolagenowych pod oczy Q10, REVITALE . Jak się u mnie spisały? Może okazały się tylko zbędnym gadżetem? Przeczytajcie recenzję, to się wszystkiego dowiecie ;)

Tekturowe opakowanie zawiera dwie pary płatków, dokładnie zabezpieczonych przed uszkodzeniami i wysuszeniem.
Ich kształt umożliwia idealne dopasowanie się płatków pod oczami.
Płatki te są wykonane z żelowej masy, nasączonej różnymi pomocniczymi substancjami, są zatem bardzo wilgotne.
Płatki idealnie przylegają do skóry, nie zsuwają się, pozostają na miejscu przez cały czas "zabiegu". Czas trzymania ich pod oczami umila niewątpliwie ich ładny zapach, charakterystyczny dla kosmetyków z kolagenem. W trakcie "zabiegu" płatkami, towarzyszy nam przyjemne chłodzenie, które przyznam, że jest baaardzo relaksujące, zwłaszcza po męczącym dniu. Gdy nadszedł czas, by płatki zdjąć z twarzy, trochę ubolewałam, że czas relaksu się skończył ;) No, ale w końcu ciekawa byłam efektów. I jakie były? Skóra pod oczami stała się bardziej nawilżona i napięta. Przyznam się, że mam już malutkie zmarszczki w okolicach oczu - śmieszki (tzn. powstałe od tego, że wciąż się śmieję) i po aplikacji tych płatków stały się one jakby płytsze. Szkoda, że nie rozjaśnione zostały sińce pod oczami, ale na to chyba nie ma złotego środka ;)
Efekty co prawda nie utrzymują się długo, są raczej doraźne. Być może regularne stosowanie przyniosło by większe i długotrwale zmiany. Jednak płatki te uważam, za dobry specyfik do użycia przed imprezą, czy większym wyjściem, kiedy chcemy wyglądać jak najlepiej. Również sprawdzą się po baletach, by odświeżyć nieco zmęczone spojrzenie.
Podsumowując, jest to całkiem przyjemny produkt i warto się w niego zaopatrzyć, aczkolwiek da się przeżyć również bez nich. Decyzję pozostawiam Wam :)

Kupić je można na stronie sklepu LIDMAR, dokładnie tu- KLIK! w cenie 9,90zł. 

Znacie je? Używacie tego typu produktów?

Buziaki! :*

3/06/2014

O micelku z Tołpy rozprawa ;)

Witajcie Kochani! :)

Od pewnego czasu w mojej łazience gości łagodny płyn micelarny do mycia twarzy i oczu marki Tołpa,
z serii dermo face roscal.
Przeznaczony jest on do skóry wrażliwej, z rozszerzonymi naczynkami, zaczerwienionej.
Plastikowa buteleczka o pojemności 200ml oprócz wspomnianego płynu, zawiera mnóstwo informacji (jak to produkty Tołpy mają w "zwyczaju") ;)


Produkt ma wygodne zamknięcie, dzięki niewielkiemu dozownikowi nie przesadzimy z ilością:
Moja opinia:
- przyjemnie pachnie, zapach jest intensywny, ale nie drażniący
- nie podrażnia twarzy, jest pod tym względem bardzo delikatny- nie szczypie, nie powoduje zaczerwieniania po użyciu
- jest bardzo łagodny dla skóry, działa kojąco, gdy jest podrażniona
- szczypie, gdy dostanie się do oczu- nie jest to jakieś nieznośne szczypanie, ale jednak jest aczkolwiek szybko mija -takie plusy w minusie;)
- nie zrobił "krzywdy" mojej lubiącej buntować się skórze- uczulenia, ani wysypu po nim nie zaobserwowałam
- nie pozostawia tłustej czy lepiącej warstwy, twarz pozostaje po użyciu przyjemna w dotyku
- świetnie nadaje się do odświeżenia twarz w ciągu dnia
- no i najważniejsze- bardzo dobrze zmywa makijaż, nie rozmazuje go po twarzy (czego osobiście nie znoszę), zazwyczaj wystarczają 4 płatki, ALE nie zawsze domywa makijaż oczu

A tu udokumentowana jego zaradność:
Od lewej: cień, eyeliner, cień tatoo, tusz, kohl, podkład, błyszczyk, pomadka
Pierwsze pociągnięcie wacikiem nasączonym płynem:
Drugie pociągnięcie wacikiem nasączonym płynem:
Za trzecim razem zeszło wszystko do czysta :)
Jak widać, po pierwszym pociągnięciu płynem pozostały: eyeliner, cień tatoo, tusz i odrobina kohlu oraz pomadki. Kolejne pociągnięcie pozostawiło: eyeliner oraz ledwie widoczne kohl i pomadkę. Uważam, że całkiem nieźle.

Podsumowując, gdyby nie lekkie szczypanie w oczy i nie do końca zadowalające zmywanie makijażu oczu, mogłabym powiedzieć, że płyn ten jest ideałem. A tek to należy mu się ocena 4.5/5 i opinia bardzo dobrego.

Znacie go? Macie jakieś micelki z Tołpy?

Pozdrawiam! :)

3/04/2014

Bo dawno nie było ... TAG "Liebster Award" !

Hejka! :)

Dziś mam wolny od zajęć dzień, a jak powszechnie wiadomo, im więcej wolnego, tym bardziej się nic nie chce robić ;) Tak też jest ze mną. A, że lenistwo z godziny na godzinę osiąga apogeum, żeby za bardzo się nie przemęczać, zabieram się za TAG, do któego nominowała mnie ostatnio Alicja- dziękuję! :*
 "Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Pytania Alicji i moje odpowiedzi: 

1. Czy chciałabyś mieć siostrę / brata bliźniaka? Dlaczego tak / nie?
To zależy... Brata mogłabym mieć. Pewnie w dzieciństwie byśmy się ciągle kłócili (tak jak było to z moim o rok młodszym bratem), ale później stalibyśmy się zapewne przyjaciółmi i się świetnie dogadywali. Podrywałabym sobie jego kolegów, jeździła na imprezy itd. Ale siostry bym nie chciała! Bliźniaczki tym bardziej. Jeżeli miałaby mój charakter, to cały czas byśmy się kłóciły i rywalizowały- o wszystko, bo ja jestem straszna zadziora i zazdrośnica :P

2. Jakie są Twoje plany na tegoroczne wakacje?
Nie mam do końca sprecyzowanych planów. Zależy to od wielu czynników. Ale w sumie wypadałoby się w końcu wybrać w góry, więc może akurat taki będzie mój plan ...

3. Wymień 3 kosmetyki, bez których nie mogłabyś się obejść.
Chyba nie lubię tego pytania, bo jak napiszę samą kolorówkę, to ktoś stwierdzi, że się nie myję :P Powinno być sprecyzowane czy kosmetyki pielęgnacyjne, czy kolorowe :D ale spróbuję wybrnąć... hmmm... to może szare mydło- jest uniwersalne, więc się cała nim umyję (chociaż nigdy go nie używałam), pasta do zębów, no i została jedna rzecz, więc podkład (aczkolwiek bez tuszu i różu słabo to będzie wyglądać) ... ale chociaż będę czysta i nie będę straszyć :D

4. Czy wierzysz w przyjaźń internetową? Na przykład - z osobami poznanymi na blogach, forum?
Taak! Ja co prawda takiej nie doświadczyłam, ale mam bardzo wspaniałe koleżanki- blogerki, więc wierzę, że komuś też się przytrafiła przyjaźń internetowa.

5. Czego najbardziej żałujesz w swoim życiu?
Hmmm... nie powiem, bo mnie wyśmiejecie :P

6. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
Chyba nie koniecznie. Można się zauroczyć od pierwszego wejrzenia, ale miłość przychodzi z czasem.

7. Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?
Jak przychodził do mnie PRAWDZIWY Mikołaj :D Rodzice zawsze dbali o to, by ktoś się przebrał i przyszedł z prezentami, to było taaakie fajne, że na pewno do moich dzieci też kiedyś przyjdzie PRAWDZIWY Mikołaj :D

8. Opisz siebie w 3 słowach.
Niepoważna, wybuchowa, radosna

9. Czy chciałabyś w sobie coś zmienić? Dlaczego?
Myślę, że nie. Bóg chciał, żebym taka była. Mąż mnie uwielbia taka jaka jestem. Ja się akceptuję. Więc po co miałabym się zmieniać? Mogłabym sobie zrobić duże cycki, extra dupkę, ale wtedy ... nie byłabym już sobą.To w kwestii wyglądu. A charakter? Mogłabym być mniej złośliwa i mściwa.

10. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Własny dom i trójka dzieciaczków !

11. Czy w swojej karierze blogowej miałaś chwile zwątpienia i chciałaś zrezygnować z pisania bloga? Dlaczego?
Niee. Nie było takich zawirowań ;)

I to tyleee.
Nie nominuję nikogo, bo ... jestem zbyt leniwa! :D

Buziaki! :*

3/03/2014

Czas na ... POJEDYNEK!

Dzieeeeń dobry! :)

Jakiś czas temu pokazywałam Wam paczkę, jaką otrzymałam od Elfa Pharm. Dziś nadszedł czas na recenzję porównawczą testowanych przeze mnie produktów, a mianowicie: delikatnego mydła do higieny intymnej antybakteryjnego, drzewo herbaciane oraz pianki do higieny intymnej, biała akacja i zielona herbata.
1. Opakowanie

Mydło umieszczone jest w butelce z ciemnego plastiku o pojemności 370ml. Butelka zaopatrzona jest w pompkę, ułatwiającą jego dozowanie, która działa bardzo sprawnie.

Pianka ma podobne opakowanie- także ciemny plastik, z tym że jest ono mniejsze- pojemność 150ml. Oczywiście, żeby pianka się wydobyła, niezbędna jest pompka i takową posiada opakowanie tej pianki- nie zacina się ona, lekkie naciśnięcie powoduje wydobycie pianki.









2. Obietnice producenta i skład


Jeżeli chodzi o składy mydła i pianki, to w obu przypadkach znajdziemy nieszczęsne SLS-y. Produkty zawierają też substancje łagodzące. Tyle o ile znam się na składach produktów, uważam, że w tym wypadku oba produkty są całkiem przyzwoite.

3. Moja opinia

Delikatne mydło do higieny intymnej ma bardzo intensywny zapach i sprawcą tego jest niewątpliwie olejek z drzewa herbacianego, zapach ma nieco męską nutę, ale jak dla mnie jest ok- zależy co kto lubi. Konsystencja mydła jest dosyć rzadka, może przelatywać przez palce. Pieni się delikatnie, ale jedno naciśnięcie pompki jest wystarczające do dokładnego umycia okolic intymnych. Mydełko prawidłowo dba o okolice intymne, nie wysusza ani nie podrażnia. Świetnie i na długo odświeża.

Pianka do higieny intymnej pachnie bardzo delikatnie, łagodnie. Jest bardzo delikatna, trzeba jej użyć nieco więcej niż mydła- dwa naciśnięcia pompki. Oprócz tego, że dobrze myje i dba o okolice intymne, dodatkowo ma właściwości nawilżające i łagodzące. Nie podrażania, nie uczula.Także odświeża. Jej cena to ok. 7,5zł Z pianką do higieny intymnej miałam do czynienia po raz pierwszy i przyznam, że bardzo podoba mi się taka forma produktu.

Oba produkty spisały się u mnie bez zastrzeżeń. I zarówno do mydła, jak i do pianki chętnie powrócę. Podsumowując, jeżeli chodzi o działanie, nieco lepiej spisała się pianka. Z kolei wydajniejsze jest mydło. Składy i opakowania oraz zapachy produktów w obu przypadkach są OK.
Produkty testowałam w ramach przynależności do klubu Elfa Pharm lecz fakt ten nie wpłynął na rzetelność mojej recenzji.

Znacie te produkty?

Buziaki! :*

3/01/2014

Zdjęciowe podsumowanie lutowe ;)

Witajcie !

Dziś pierwszy dzień marca, ale pozwólcie, że na moment powrócę jeszcze do lutego, jest to bowiem jeden z moich najulubieńszych miesięcy, więc nie sposób go pominąć.

W sumie to jak łączyłam zdjęcia do tego posta, to stwierdziłam, że wywnioskować z nich można, że tylko wpier..lam i żłopię piwsko, ale to tylko złudzenia ;) Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczeeeej ;) Ciekawi, co tam w lutym się działo? No to zapraszam!

1. Tiaaa, piwko - tym razem poziomkowe, szczerze? Takie "se" 2. Kawusia DE Czekoladowa- ochotę na inne smaki- pycha! 3. To niekwestionowany HIT lutego Milka Oreo- nie wiem ile ich pochłonęłam w tym miesiącu, ale nie mało ;)
1. Od Męża na Walentynki- słodkości (ledwie zdążyłam zrobić zdjęcie zanim wszystkie zjadłam
2. Uwielbiam te ukraińskie batony! 3. Spotkanie blogerek
1. Twix prawy i lewy :D 2. Znów piwko, Zlaty Bażant w wersji Radler 3. Budyń z dżemem jagodowym, mmm!
1. Porządki w próbkach- czas najwyższy! 2. Tłustoczwartkowe pączusie domowe- najlepsze!
3. Hehehe ...herbatka w nowym wypasionym kubeczku :)
Życzenia urodzinowe od wujcia Google :)
I to tyyyle.
Kocham luty, bo:
od 16-go lutego jesteśmy z moim Mężem parą (w tym roku minęło 3 lata)!
w lutym mam urodziny ;) ale zdjęć tortu na tę okoliczność nie ma, ponieważ tortowanie będzie dziś!

Buziaki!