2/14/2014

Maska 2xNAJ!

Cześć wszystkim! :)

Dziś przygotowałam recenzję maski do włosów, którą aby opisać, aż dwukrotnie użyję przedrostka "naj-". Dlaczego? Dowiecie się dalej, czytając moją opinię na temat uzdrawiającej maski do włosów tłustych i normalnych "chleb żytni i żółtko".
Jak widzicie maska te jest produktem rosyjskim, jej źródło pochodzenia to Skarby Syberii.
Na stronie sklepu przeczytać możemy następujące informacje na jej temat:
Maska do włosów na bazie chleba żytniego i żółtka jajka odnawia słabą i zniszczoną strukturę włosów, zapobiega ich łamliwości. Sprawia, że włosy stają się gładkie i doskonale odżywione.
Dzięki zawartości chleba żytniego i żółtka jajka maska skutecznie pielęgnuje i odżywia włosy. Odnawia je i poprawia ich strukturę, zapobiega procesowi rozdwajaniu się końcówek i łamliwości włosów. 
 Skład (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ceteareth-20, Citric Acid, Secale Cereale (chleb żytni), Lecithin (żółtko jajka), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid. 
Maska umieszczona jest w słoiczku o pojemności 250ml wykonanym z ciemnego plastiku.
Moja opinia:
Konsystencja maski jest bardzo rzadka i tu pojawia się jej pierwsze NAJ- jest to najrzadsza maska do włosów, jaką kiedykolwiek miałam, nawet odżywki do włosów widywałam gęstsze od tej maski. Należy ją ostrożne nakładać na włosy, bo przecieka przez palce, a zbyt duża ilość nałożona na włosy zwyczajnie z nich spływa. Maska ma piękny, jak dla mnie, zapach- mi kojarzy się on z miodem i cytryną, gdzie tam chleb i żółtka! :P I to jest właśnie jej drugie NAJ- jest to najładniejszy zapach maski do włosów z jakim miałam do czynienia. I z czego bardzo się cieszę- długo utrzymuje się na włosach.
Podczas spłukiwania woda delikatnie się pieni. Maska nadaje włosom śliskości, rozplątuje je, gdy uprzednio zostaną poplątane szamponem.
Po wyschnięciu włosy są bardzo błyszczące. Moje fale, dzięki tej masce, nabierają ładnego i wyraźnego kształtu. Włosy są lekko dociążone, nie puszą się, ale też nie wyglądają nieświeżo. Efekt jest bardzo na plus, aczkolwiek nie jest to nic nadzwyczajnego i wyjątkowego. Powiedziałabym, że jest OK. :)
Do kupienia: sklepy z rosyjskimi kosmetykami, m.in. Skarby Syberii TU w cenie 16.90zł
Ale pamiętajcie o rabacie!
Znacie tę maskę?

Pozdrawiam! :) :*

2/12/2014

Zapraszam Ciebie na to rozdanie! :)

Zbliżają się moje urodzinki, więc nadszedł czas aby Was trochę rozpieścić, zatem ...
                                             OGŁASZAM ROZDANIE!

Zacznijmy od Regulaminu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja- autorka niniejszego blog Agnieszka eS.
2. W skład nagrody wchodzą NOWE i nieużywane kosmetyki będące moją własnością.
3. Rozdanie trwa od 12 lutego 2014r. do 13 marca 2014r. do północy.
4. Zwycięzca zostanie wylosowany przeciągu 5 dni od zakończenia rozdania oraz poinformowany o tym mejlowo, przy czym jeżeli w ciągu trzech dni nie odpowie na mejla- wylosuje inna osobę.
5. Nagrody wysyłam tylko na teren RP, do 7 roboczych dni od otrzymania adresu do wysyłki, pokrywając oczywiście jej koszt.
6. Nie przyjmuję zgłoszeń od blogów stworzonych tylko do rozdań.
7. Jeżeli powrócą dawni obserwatorzy bloga- ich zgłoszenia również nie będą brane pod uwagę.
8. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.) ani innym ustawom i regulaminom zewnętrznym.
9. Udział w rozdaniu wiąże się z akceptacją powyższego regulaminu.

Teraz czas na prezentację nagrody :D
Zdjęcie to jest jednocześnie banerem.
 W skład nagrody wchodzą:
- balsam do ciała Fruttini
- dwufazowy płyn do demakijażu oczu, FlosLek
- szampon do codziennej pielęgnacji włosów farbowanych jasnych, Pilomax
- odżywka do włosów farbowanych jasnych, Pilomax
- krem witaminowy białe winogrona, Apis
- krem nawilżający Maca
- podkład kryjący Make- up HD self adaptor, Soraya (odcień 01 beż)
- perłowy cień do powiek, Grashka (kolor- brąz)
- ultra pogrubiający tusz do rzęs, Eveline
- puder prasowany, Softer (odcień 03)
- lakier do paznokci Softer Pro Active (nr 63)
- lakier do paznokci Wibo Extreme Nails (kolor- mięta)
- maska nawilżająca, Ziaja
- 2x maseczka aktywnie matująca, Dermedic
- truskawkowa maska do włosów
- dorzucę też jakieś próbeczki

Co należy zrobić, aby wziąć udział?
OBOWIĄZKOWO:
- być publicznym obserwatorem bloga Kobiecy "lajfstajl" (1 los)
DODATKOWO możecie:
- polubić fanpage bloga KLIK! (1 los)
- wstawić baner u siebie na blogu, przekierowujący do posta z rozdaniem (1 los)
- udostępnić info o rozdaniu na FB (1 los)
W sumie możecie zdobyć 4 losy.

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Lubię na FB: NIE/ TAK (imię i pierwsze trzy litery nazwiska)
Baner: NIE/ TAK (link)
Udostępnienie na FB: NIE/ TAK (link)
E-mail:

Mam nadzieję, że wszystko jasne i o niczym nie zapomniałam ;)
Życzę wszystkim powodzenia! :)

2/10/2014

Dokąd to wszystko zmierza ...

Hejka!

Dziś trochę moich własnych, życiowych przemyśleń.
Zaczęło się niewinnie, od rozmowy rodzinnej na temat szkoły. Stwierdziłam, że za nic w świecie nie chciałabym chodzić teraz do gimnazjum. Mąż na to, że tak tylko mówię, bo jestem teraz wielce dorosła. Nie! Nie o to chodzi... Teraz jest zupełnie inaczej.

Mam brata, który obecnie chodzi do drugiej klasy gimnazjum. Jest najmłodszy z nas trojga. Chcąc nie chcąc muszę przyznać, że grzeczne z niego dziecko, dobrze się uczy, ma szacunek do osób starszych. Nie to, że chcę go tu jakoś wychwalać. Wydawać by się mogło- no normalny młody człowiek, nic niezwykłego. Czy aby na pewno?

Gdy ja chodziłam do gimnazjum - 8 lat temu byłam w drugiej klasie, praktycznie wszystkich można byłoby określić mianem "grzecznych, miłych ludzi". Oczywiście nie chcę generalizować, zdarzały się ewenementy odbiegające od reszty, ale wyjątek potwierdza regułę ;) Średnia mojej klasy była dosyć wysoka, wielu osobom zależało na świadectwie z paskiem, bo to przecież taki prestiż. Teraz, średnia ocen w klasie mojego brata, wynosi poniżej trzech. Przeskok, a raczej upadek, jest ogromny! No, ale nie każdy ma zdolności i chęci do nauki, więc to nie jest najbardziej istotne.
Ale moi drodzy, SZACUNEK do nauczyciela za moich czasów miał każdy! Nawet największy "kozak" wdający się w bójki z kim popadnie, przed obliczem wychowawcy, czy rodzica miękł (oczywiście potem wśród kolegów leciała dobra wiązanka). Nie było pyskówki w oczy, czy ubliżania. A teraz? Wyobraźcie sobie, że przeciętny uczeń potrafi w oczy powiedzieć do nauczycielki "spier... stara ku...!". Zatkało? Mnie jak to usłyszałam również... Inna sytuacja- nauczyciel zwróci uczniowi uwagę, a ten mu się śmieje prosto w oczy. Zero jakiegokolwiek szacunku. I uwierzcie mi, to nie są pojedyncze elementy, które tak się zachowują. W moich czasach takie zachowanie było nie do pomyślenia! Zaraz wzywani byli rodzice, afera na całego. A teraz nad takim zachowaniem przechodzi się do porządku. W szkole mojego brata wezwano raz mamę takiego cwaniaczka, który nagminnie udowadniał, że według niego nauczyciel jest nikim. I wiecie co, według tej matki, jej synuś nie robi nic złego. Brak słów, nie dość, że dziecko zburaczałe i bez kultury, to i matka. Ciekawa jestem, co będzie gdy ten kochany dzieciaczek dorośnie ... ja mu nie wróżę za ciekawej przyszłości.
Kolejna sprawa to alkohol i papierosy. Okeeej, wszystko jest dla ludzi. Ale żeby gówniarze na przerwach pili bimber, czy co tam uda im się zwędzić w domu albo kupią im starsi "koledzy"? To się przecież w głowie nie mieści. I jako ciekawostkę dodam, że nie tylko chłopcy. Podobnie z papierosami- chodzą pod sklep i na przerwach palą. Gdy ja chodziłam do LO to sensacją było gdy ktoś sobie na szkolnej zabawie popijał. A teraz? 14-latek chodzi sobie po szkole wstawiony. Nie będę mówić o e-papierosach, bo to jest na porządku dziennym.

Przykładów byłoby więcej, rzucanie śniegiem w niepełnosprawną dziewczynkę i ojca pomagającego jej wsiąść do samochodu, wołanie do kierowcy autobusu "jedź ch..u!". I inne.

Przyznam, że obecnie, jednostki są takie, jak w moich czasach była większość. Coś się poprzewracało- więcej jest prostaków i głupców, a co raz mniej ludzi normalnych.
Wiecie co? Jak na to wszystko patrzę, to zwyczajnie BOJĘ się pomyśleć co będzie za parę lat, gdy ja będę miała dzieci i dzieci te pół dnia spędzając w szkole będą przebywały w takim (lub gorszym) towarzystwie. Nie twierdzę, że ja byłam idealna. Nie o to mi chodzi. Mówię ogółem. Skoro przez osiem lat, aż tak gimnazjaliści upadli (to jedyne słowo, jakie przychodzi mi do głowy), to co będzie za kolejne osiem lat? Nie twierdzę też, że wszyscy są zepsuci do szpiku, są też osoby jak najbardziej okej. Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka. Robię po prostu takie porównanie kiedyś, a dziś. Może w Waszych gimnazjach jest inaczej, a to jest wyjątkiem?

Nie wiem gdzie szukać winnych za to wszystko. U rodziców, którzy mają gdzieś wychowanie swoich dzieci? U nauczycieli, który pozwalają na to wszystko? Wśród rówieśników, którzy dają przykład?

"Świat idzie z postępem".
Jeżeli tak ma wyglądać ten postęp, w zatracaniu szacunku do innych i siebie, to ja podziękuję.

Nie wiem, może moje poglądy wydadzą Wam się przestarzałe i staroświeckie. Może nie mam racji. Może wyolbrzymiam. Może się czepiam Bóg wie czego. A może mam rację?
Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat.

Post ten nie miał na celu obrażenia kogokolwiek, nie jest skierowany do żadnej konkretnej osoby.
Są to jedynie moje własne przemyślenia na podstawie obserwacji.

2/07/2014

Verona Products Professional x3 !

Witajcie! :)

Na spotkaniu blogerek w Kazimierzu otrzymałyśmy m.in produkty do makijażu od firmy Verona Products Professional. Jakiś czas temu pokazywałam Wam cienie oraz wykonany nimi makijaż [KLIK!], a dziś nadszedł czas na róż do policzków, krem BB oraz kredkę do oczu.
Najbardziej z tych trzech produktów przypadł mi do gustu róż. Jednakże ja raczej nazwałabym go rozświetlaczem. Żeby kolor jako tako był widoczny na twarzy trzeba go dużo nałożyć, ale mała ilość ładnie rozświetla twarz. Używam go bardzo często, do delikatnego dziennego makijażu jest idealny. Buźka wygląda naturalnie i świeżo. Trwałość też niczego sobie. Osoby, które chcą wyraźnie podkreślić kości policzkowe raczej nie będą z niego zadowolone, ale te, które stawiają na bardzo naturalny delikatny makijaż- jak najbardziej tak.
Kolejny produkt- krem BB all in one.
"Wielofunkcyjny krem do twarzy nowej generacji. Posiada właściwości nawilżające i odżywcze, niweluje oznaki zmęczenia. Lekka konsystencja kremu zapewnia idealne dopasowanie do skóry. Zawarte w kremie pigmenty wyrównują koloryt cery ukrywając niewielkie niedoskonałości i zaczerwienienia. Zawarty w kremie filtr UV chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Krem można stosować jako samodzielny podkład."
Odcień jaki posiadam to 02 i jest on zdecydowanie dla mnie za ciemny. Z resztą widać na powyższych zdjęciach, że wpada on w pomarańcz, czego bardzo nie lubię. Aby poznać jego właściwości, nakładałam go na twarz jedynie w domu, gdy nikt nie widział, bo na mojej bladej twarzy wygląda niezbyt ładnie. Muszę przyznać, że krem bardzo ładnie stapia się ze skórą i gdyby był jaśniejszy, to dawałaby naturalny efekt. Jego krycie jest bardzo słabe. Trwałość- przeciętna. Nie matuje. Nie ma negatywnego wpływu na cerę- nie podrażnia, ani nie zapycha. Myślę, że osoby o cerze bez większych potrzeb krycia i z nieco ciemniejszą karnacją byłby z niego zadowolone.

Kredka z nr. 117, ma ładny kolor, aczkolwiek niezbyt intensywny. Jest miękka, dobrze się nią maluje. Nie odbija się na powiece. No i to chyba tyle jej zalet. Bardzo szybko znika z oka. Ściera się. Ogólnie nie lubię kredek do oczu (choć w LO nie mogłam bez nich żyć!) i tej kredki też niestety nie polubiłam.
A tak wygląda na dłoni.
Podsumowując moją przygodę z kosmetykami Ingrid, najbardziej do gustu przypadły mi cienie. Róż polubiłam, aczkolwiek okrzyków zachwytu nie wywołał. Krem BB i kredka tej marki są produktami dla mnie zbędnymi.

Znacie te produkty? Lubicie?
Któryś Was zaciekawił?

Buziaki! :**

P.S. Dostałam informację w sprawie mojej lampy pierścieniowej- po niedzieli przyjedzie do mnie nowa :)

2/04/2014

Who's that lipstick... ?

Hejka! :)

Zdradzę Wam mój sekret... Dopóki nie miałam bloga, nie miałam w swoim życiu ani jednej kolorowej pomadki. Ochronne- tak, błyszczyki- tak, ale o pomadkach w jakimś tam kolorze nie było mowy. Nie ciągnęło mnie do nich, uważałam, że są mi niepotrzebne, nie pasują do mnie i milion innych argumentów przemawiających na NIE. Aż w końcu, gdy wkręciłam się nieco w blogowanie, w Rossmannie pojawiła się promocja -40% na kolorówkę i kupiłam pierwsze w swoim życiu pomadki kolorowe, wow (!) Jak pewnie nietrudno się domyślić, były to "słynne" mazidła: Lovely i Wibo Eliksir, które chyba zna każda z Was (pisałam o nich tu- KLIK!). Nie są to jakieś wyjątkowo powalające pomadki, ale dla laika w sam raz. Później zaczęło mi się podobać malowanie ust i tak oto dziś mam całkiem sporo pomadek w swej kolekcji, większość (wszystkie?) w odcieniach czerwieni- mniej lub bardziej intensywne. I o jednej z nich, po tym przydługim wstępie, chciałabym dziś napisać.

Chodzi o pomadkę z dodatkiem oleju arganowego marki Paese.
Pielęgnuje i nawilża usta oraz zapewnia intensywny i długotrwały kolor.
Nad opakowaniem nie będę się długo rozwodzić. Kartonik zewnętrzny skrywa solidnie wykonane i według mnie całkiem eleganckie opakowanie pomadki. Nie ma obaw, że pomadka otworzy się sama w torebce. Masa netto: 4g.

Kolor, który posiadam to 50.
Kolor nie zawiera żadnych święcących drobinek.
Pomadka jest odpowiednio miękka by bez problemu rozprowadzić ją na ustach, a jednocześnie odpowiednio twarda- nie rozpuszcza się, ani nie łamie. Może w przypadku mazideł do ust to nieistotne, ale ta pomadka bardzo ładnie pachnie! nie sposób o tym nie wspomnieć.
No i najważniejsze-jak zachowuje się na ustach? Przede wszystkim świetnie nawilża i nie podkreśla suchych skórek jeżeli takowe są. Kolor Jest intensywny już po pierwszym "maźnięciu", a do tego utrzymuje się dosyć długo- ok 3 godzin, gdy nie jemy i nie pijemy. W przypadku, gdy jednak coś tam spożywamy, no niestety ściera się i kolor z ust- im więcej jemy, tym mniej go zostaje ;) Ale na pocieszenie dodam, że schodzi on równomiernie, nie ma karykaturalnego efektu, że środek ust goły, a boki wymalowane. Przyznam, że pomadka ta jest moim ulubieńcem.
No dobra, dobraaa, pokażę jak wygląda na ustach :D
Zdjęcie w lewym dolnym rogu jest nieco prześwietlone. Prawdziwość koloru oddają dwa pozostałe zdjęcia.

Kosztuje około 24zł.

I jak Wam się podoba? Znacie ją?