6/13/2016

Nowość książkowa: Mia Sheridan "Calder. Narodziny odwagi".

Witajcie!

Dziś przychodzę, by przekazać Wam, co nowego słychać w książkowym świecie. Jeszcze nie zdążyłam zrecenzować zapowiadanej przed wyjazdem książki Mii Sheridan "Stinger. Żądło namiętności", a już lada dzień ukaże się kolejna, ciekawie zapowiadająca się lektura tej autorki. 


W najbliższą środę, 15-go czerwca, nakładem Grupy Wydawniczej HELION, premierę będzie miała kolejna już bestsellerowa książka Mii Sheridan: "Calder. Narodziny odwagi". 

Wyrusz z nimi w tę podróż, zobacz, jak próbują odnaleźć własne miejsce w świecie i nadać nowy sens życiu.
"Calder. Narodziny odwagi" to opowieść o walce dobra ze złem, o strachu i męstwie oraz o ponadczasowej prawdzie, że światło miłości potrafi rozświetlić największe mroki... 

Opis publikacji, jak też jej fragment znajdziecie na oficjalnej stronie książki:

Powyższy link przekierowuje również do miejsca, gdzie już teraz książkę możecie zakupić!

A na koniec zdradzę Wam jeszcze, że za nieco ponad miesiąc ukaże się książka będąca kontynuacją Caldera ... Ale więcej o tym opowiem kiedy indziej ;)


Kto z Was lubi spędzać wolny czas czytając książki?
Spotkaliście się już z książkami Mii Sheridan? Znacie tę autorkę?

6/10/2016

Vis Plantis- Avena Vital Care: serum wyciszające do skóry wrażliwej.

Cześć Kochani!

Już od dłuższego czasu prym wiedzie tendencja pokazująca, że sam krem dla twarzy to za mało. Bardzo często uzupełnieniem dla popularnych smarowideł są sera (od serum), które to cechuje przede wszystkim większe stężenie zawartych substancji. Powszechnie znane są sera nawilżające, ze śluzem ślimaka, jak też te zawierające witaminę C, ale rynek kosmetyczny prężnie się rozwija i różnorodność tego typu produktów wyraźnie się zwiększa. Mnie ostatnio dane było poznać serum wyciszające do skóry wrażliwej owies + bławatek, z linii Avena Vital Care, marki Vis Plantis, tworzonej przez Elfa Pharm.
Opakowanie zawierające serum umieszczone jest w tekturowym pudełeczku.
Na pudełku znajdziemy wiele informacji na temat produktu.
Skład serum:
Produkt znajduje się w plastikowym nieprzeźroczystym opakowaniu, o pojemności 30ml.
Zaopatrzone jest ono w pompkę typu air-less.
Serum ma białą barwę i niezbyt gęstą, lekką konsystencję.

Moja opinia

 

Kilka uwag technicznych:
Na jedną aplikację produktu wystarcza 1-2 pompki, gdy mam nieco przesuszoną skórę aplikuję większą ilość,a jeśli cera jest odpowiednio nawilżona, spokojnie wystarcza jedna doza serum. Produkt w związku z ty jest wydajny. Dzięki swej lekkiej, jakby żelowej konsystencji, kosmetyk świetnie rozprowadza się na twarzy i bardzo szybko wchłania. Na skórze pozostaje jednak delikatna warstewka, ale nie jest to tłusty, czy lepiący film. Produkt ma praktycznie niewyczuwalny zapach, jednak gdy już się mocniej zaciągnę, wyczuwam charakterystyczne naturalne nuty. 

Jak stosuję produkt? Jakie widzę efekty?
Producent zaleca stosowanie serum 2-3 razy w tygodniu. I z taką właśnie częstotliwością początkowo po nie sięgałam, bo bogaty skład produktu w nadmiarze mógłby cerę zbytnio obciążyć. Serum to aplikowałam na skórę na noc, by pomóc jej w regeneracji. Po całym dniu moja skóra często wymagała wyciszenia- makijaż oraz czynniki zewnętrzne niekoniecznie stanowią środowisko delikatne dla skóry. Zdarzało się, że po demakijażu w lustrze oglądałam zaczerwienioną buźkę. I właśnie wtedy szczególnie sięgałam i nadal sięgam po ów produkt. Serum działa zadowalająco, rano buzia jest ukojona, promienna. Podrażnienia i zaczerwienienia zostają ukojone. Łagodzące działanie serum jest zauważalne gołym okiem i nie ma co się nad tym dłużej rozwodzić. Początkowo używałam produktu regularnie, zgodnie z zaleceniami producenta, jednak poza wyciszaniem i kojeniem skóry nie dostrzegłam znacząco szerszego działania produktu, zatem stwierdziłam, że najlepiej będzie sięgać po nie wtedy, gdy skóra będzie potrzebowała jego działania. Owszem serum nawilża skórę, jednak jest to nawilżenie spektakularne. Nie zauważyłam, by serum zapychało skórę, bądź jakkolwiek wpływało na nią w negatywny sposób.

Jeszcze raz to samo, czyli podsumowanie:
Resumując, serum to spełnia swe podstawowe zadania związane z wyciszeniem i regeneracją skóry i robi to w widoczny, zadowalający sposób. Chętnie sięgam po ów produkt w przypadku zaczerwienienia bądź podrażnienia skóry, bo mam pewność, że w ciągu nocy pomoże mojej buźce zregenerować się i wrócić do pożądanego stanu. Warto mieć je w swoich zasobach, zwłaszcza, gdy jest się posiadaczką cery wrażliwej, skłonnej do podrażnień i zaczerwienień.

Cena: ok. 31zł

Znacie ów produkt?
Jakie sera goszczą obecnie w Waszych kosmetyczkach? 

6/06/2016

Wróciłam! :D | Zakupy z DM-u.

Cześć Skarby Kochane!

Jesteście? Mam nadzieję, że tak i że choć troszkę na mnie czekaliście. Po dwóch miesiącach powróciłam do Polski i wracam także na bloga. Strasznie brakowało mi pisania, niestety nie miałam takiej możliwości, ale teraz już wszystko wróci do normy ;) 

Na początek, po tej długiej przerwie (nigdy aż takiego zastoju nie było!), pokażę Wam swoje niemieckie zakupy z drogerii DM- słynnej chyba w całej blogosferze. To było takie moje małe marzonko, by odwiedzić tę krainę kosmetycznej rozpusty :P Zanim jeszcze wyjechałam namierzyłam gdzie w okolicy będę miała DM, zapisałam ulicę i później nie było przeproś- męczyłam Męża, aż w końcu dla świętego spokoju poszedł ze mną, by uszczęśliwić me spragnione kosmetyków serce :D Koniec końców wizyt w owej drogerii zaliczyłam dwie i zaopatrzyłam się w kosmetyki, które obejrzeć możecie poniżej. 

Żele pod prysznic Balea. Chyba najbardziej popularne DM-owe produkty. Zaopatrzyłam się w nieznane mi do tej pory wersje zapachowe, z których każda, po powąchaniu w domu, przypadła mi do gustu. Największe jednak 'love' dla żelu arbuzowego *.*
Ceny: 0,55 EUR / 300ml  0,75 EUR / 500ml

Produkty do włosów Balea. Szampon w wersji zapachowej MANGO, tak urzekł mnie swoim zapachem, że podczas drugiej wizyty kupiłam kolejny (na zapas, a co!). Odżywka PURES VOLUMEN to dla mnie nowość, ale miałam kiedyś szampon z tej serii i byłam zadowolona, więc z ciekawości kupiłam odżywkę. Natomiast odżywki OIL REPAIR nie są mi obce, bardzo dobrze spisuje się ów produkt na moich włosach, dlatego zaopatrzyłam się w dwie sztuki. 
Ceny: szampon 0,55 EUR, odżywka 1,35 EUR.

Pozostałe kosmetyki- również Balea. Rewelacyjny spray dezodoryzujący do butów (żałuję, że nie zrobiłam większego zapasu) cena: 1,45 EUR. Żele do golenia tej marki bardzo lubię i tę wersję zapachową także, cena: 1,15 EUR. Balsam do ciała to zakup przypadkowy, bo mając kilkanaście tego typu produktów w domu, na wyjazd nie zabrałam żadnego ... moja skóra szybko się upomniała o coś nawilżającego :P cena: 1,25 EUR. I krem do stóp, którego jestem bardzo ciekawa, cena: 1,25 EUR.

W DM-ie zrobiłam też niemałe zaopatrzenie dla Męża, ale to już mniej istotne, więc zaprezentowałam Wam jedynie moje małe zachcianki ;) A jak już przy zakupach jesteśmy, to jeszcze mały zoom na słodkie co nieco *.*

I tym słodkim akcentem kończę pierwszego posta, po długiej przerwie.
Cieszę się, że wróciłam, ale równie bardzo cieszę się z wyjazdu. 

Do następnego Kochani!
Dziękuję wszystkim, którzy czekali i nadal tu zaglądają :* :* :*

4/04/2016

Wyjeżdżam! || Mia Sheridan- Stinger. Żądło namiętności (gdzie kupić?).

Cześć Dzióbki!

Jutro wyjeżdżam z Polski, prawdopodobnie na dwa miesiące. Będę tęskniła, już tęsknię, ale liczę na to, że szybko zleci. Jeśli będzie to możliwe postaram się do Was nadawać :) A jeśli nie, to wszystko nadrobię po powrocie. Kobiecy "lajfstajl" jest dla mnie bardzo ważny i na pewno pisania nie porzucę, jeśli warunki nie będą sprzyjające to po prostu nastąpi chwilowe zawieszenie bloga, ale wyczekujcie mnie z utęsknieniem, bo wrócę ;) Nie udało mi się napisać postów do automatycznej publikacji, bo jeszcze do końca miesiąca chodziłam do pracy, z której ze smutkiem musiałam zrezygnować z powodu wyjazdu, ale to co przede mną niesie lepsze perspektywy na przyszłość.
Trzymajcie kciuki, żebyśmy szczęśliwie dotarli (tak, jadę z Mężem) i dobrze się zaaklimatyzowali tam na miejscu. No i wrócili z walizą pieniędzy :D

A w podróży towarzyszyć mi będzie wciągająca książka "Sting. Żądło namiętności" autorstwa Mii Sheridan. Skąd wiem, że wciągająca? Bo już się do niej dorwałam, a jakże! Na pewno ukaże się jej recenzja, a tym czasem znaleźć ją możecie na stronie internetowej księgarni Sensus http://sensus.pl/ksiazki/stinger-zadlo-namietnosci-mia-sheridan,stinge.htm
Warto dodać, że pozycja ta dwa tygodnie przed ukazaniem się na rynku trafiła na TOPkę Empiku!

4/02/2016

Nowości ostatnich tygodni. Haul kosmetyczny.

Cześć Kochani!

Długo mnie nie było. Jeszcze nigdy nie miałam tak długiej przerwy w blogowaniu. Ale widzę, że nikt nie tęsknił, więc chociaż nie mam wyrzutów sumienia ;) Duuużo się u mnie dzieje, a co najciekawsze, lada dzień wyjeżdżam za granicę, juhu! :D I w związku z tym faktem, musiałam zrobić (nie)małe zapasy kosmetyczne, które zobaczyć możecie poniżej. Zapraszam na haul kosmetyczny ostatnich tygodni. 

Powyższe zakupy to nabytki z internetowej apteki. Głównym celem był zakup serum LIQ CC, które już troszkę używam i powiem jedno- jest MOC! Przy okazji zaopatrzyłam się w ulubiony lipowy płyn micelarny Sylveco oraz równie ulubioną pomadkę z peelingiem tej samej marki. Postanowiłam też poznać się bliżej z peelingiem oczyszczającym Sylveco. 

I tu znów zakupy apteczne, zaopatrzyłam się na wyjazd. A z kosmetycznych rzeczy postawiłam na zakup sprawdzonego płynu bakteriostatycznego Pharmaceris. 

W Rossmannie bardzo nie poszalałam. Ostatni krem Evree jaki miałam (czerwony) spisał się u mnie bardzo dobrze, dlatego z ciekawością skusiłam się na jego niebieskiego brata. 

Naturalne zaopatrzenie z mazideł. Zakupiłam: ekologiczny hydrolat z zielonej herbaty, błoto termalne z jodem, glinkę brazylijską czarną oraz trikenol. 

Jakiś czas temu otrzymałam również przesyłkę z Klubu Elfa Pharm. Relaksująca maseczka kojąca, delikatny żel oczyszczający do mycia twarzy oraz serum wyciszające przeznaczone do skóry wrażliwej spisują się u mnie bardzo dobrze! 

I na koniec małe zamówienie z Oriflame: żel pod prysznic z relaksującą lawendą i figą, krem do rąk z energetyzującą miętą i maliną (pachnie wybornie!) oraz krem do rąk Silk Beauty.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje kosmetyczne nowości. Dużo i niedużo. Zleży jak na to patrzeć ;)

Znacie któryś z tych kosmetyków?
A może coś Was szczególnie zaciekawiło?