Cześć !
Pewnego dnia mój Mąż dorwał mi się do bloga i postanowił, że napisze posta. Zrobił to bardzo szybko, opublikował (!), a gdy zobaczyłam co najlepszego narobił, szybko usunęłam (była to "recenzja" pianki do higieny intymnej). Ileż było rozpaczy i lamentów, że jak ja mogłam usnąć, przecież on się tak starał! I nikt nie zobaczył (nawet Testerka- jedna z niewielu blogerek, które kojarzy mój Mąż)! W celu pocieszenia go i uzyskania przebaczenia, obiecałam swemu ślubnemu, że co jakiś czas będę pisała jego opinie, będzie miał swój "dział" ;) Pierwsze dwa testy Męża publikowane na blogu, przyjęły się bardzo dobrze (tak sądzę po ilości komentarzy), więc czas na kolejny.
Dziś mamy na tapecie energetyzujący żel pod prysznic DOUBLE ACTION 2w1, marki Bielenda.
Żel umieszczony jest w miękkiej tubce, która zawiera 250g produktu. Grafika opakowania jest w typowo męskiej kolorystyce, przyjemnej dla oka.
Opakowanie zamykane jest na "klik" i "stoi na głowie", nie ma więc problemu z wydobywaniem żelu.
Żel ma niebieską barwę, jego konsystencja jest niezbyt gęsta.
Opinia Męża:
- ładny, świeży zapach, charakterystyczny dla męskich żeli pod prysznic
- pieni się nie najgorzej, tak średnio
- średnio wydajny
- dobrze myje, pozostawia skórę świeżą i czystą
- nie wysusza skóry
- sprawdza się jako szampon do włosów- dobrze je oczyszcza
- nie wywołuje łupieżu
- nie przyśpiesza przetłuszczania
OCENA: 4/5
Nie zapytam tym razem, czy znacie ten produkt i czy lubicie :P
Ale mogę spytać- jaki żel lubią Wasi mężczyźni? :)
Pozdrawiamy!
Aga i Łukasz :)
5/16/2014
A usta niech błyszczą! :)
Witajcie Kochani! :)
Lubicie błyszczyki? Ja nie mam nic przeciwko nim, ale większą miłością darzę pomadki (szczególnie te o wyrazistych kolorach) :) Choć nie powiem, kilka błyszczyków w swych zbiorach mam. Zawsze to bezpieczniej, nie mając przy sobie lusterka, maznąć usta błyszczykiem aniżeli pomadką w intensywnym kolorze. Błyszczyki robiły u mnie furorę w czasach gimnazjalno-licealnych, czyli wieki temu ;) Teraz stanowią miły dodatek do kolekcji pomadek.
I takie to krótkie wprowadzenie stanowiło wstęp do recenzji błyszczyka Sally Hansen- Miracle Care.
Miracle Care to 2 błyszczyki w 1. Błyszczyk składa się z dwóch tubek: wewnętrzna zawiera kolor a tubka zewnętrzna bezbarwny błyszczyk dający śliczne nabłyszczenie.
Błyszczyk rozprowadza się na ustach za pomocą takiego oto aplikatora:
Po wydostaniu się z tubki, błyszczyk wygląda tak:
No i teraz najważniejsze, czyli efekt na ustach:
Błyszczyk ten, jak na błyszczyk, jest wyjątkowo gęsty. Większość znanych mi tego typu produktów jest sporo rzadsza. Mimo to, ów błyszczyk bezproblemowo rozprowadza się na ustach. Koloru jako takiego nie daje, raczej zdecydowanie podkreśla naturalny kolor ust. Jednak, jak przyjrzycie się bliżej mym ustom na zdjęciu, widać te drobinki, które widoczne były po wyciśnięciu błyszczyka. Rozróżnić je można jedynie z bliska, ale generalnie tworzą fajny wizualny efekt, szczególnie, gdy odbijają światło słoneczne. Błyszczyk jest bezsmakowy. Jego trwałość jest typowa dla ogółu produktów tego rodzaju- nie powala ;) Nie wysusza ust jednak też ich nie nawilża, choć bezpośrednio po nałożeniu go na usta odnosi się wrażenie, iż są nawilżone, ale to cecha wszystkich błyszczyków.
Błyszczyk ten nie zaskoczył mnie czymś nadzwyczajnym, co wyróżniłoby go z grona wszystkich znanych mi błyszczyków. Nadaje ustom połysku, nie robi im krzywdy. No może te drobinki i sam fakt, iż jest to błyszczyk dwufazowy, stanowią jego dodatkowy atut, wpływając na jego inność :)
Cena: 6,50zł
Dostępność: drogeria internetowa Epiekna24.pl a dokładnie TU!
Błyszczyk kupujemy zapakowany i jest pewność, że nikt nie malował nim wcześniej ust, jak to bywa w dużych drogeriach kosmetycznych.
Lubicie błyszczyki? Używacie ich?
Lubicie błyszczyki? Ja nie mam nic przeciwko nim, ale większą miłością darzę pomadki (szczególnie te o wyrazistych kolorach) :) Choć nie powiem, kilka błyszczyków w swych zbiorach mam. Zawsze to bezpieczniej, nie mając przy sobie lusterka, maznąć usta błyszczykiem aniżeli pomadką w intensywnym kolorze. Błyszczyki robiły u mnie furorę w czasach gimnazjalno-licealnych, czyli wieki temu ;) Teraz stanowią miły dodatek do kolekcji pomadek.
I takie to krótkie wprowadzenie stanowiło wstęp do recenzji błyszczyka Sally Hansen- Miracle Care.
Miracle Care to 2 błyszczyki w 1. Błyszczyk składa się z dwóch tubek: wewnętrzna zawiera kolor a tubka zewnętrzna bezbarwny błyszczyk dający śliczne nabłyszczenie.
Błyszczyk rozprowadza się na ustach za pomocą takiego oto aplikatora:
Po wydostaniu się z tubki, błyszczyk wygląda tak:
No i teraz najważniejsze, czyli efekt na ustach:
Błyszczyk ten, jak na błyszczyk, jest wyjątkowo gęsty. Większość znanych mi tego typu produktów jest sporo rzadsza. Mimo to, ów błyszczyk bezproblemowo rozprowadza się na ustach. Koloru jako takiego nie daje, raczej zdecydowanie podkreśla naturalny kolor ust. Jednak, jak przyjrzycie się bliżej mym ustom na zdjęciu, widać te drobinki, które widoczne były po wyciśnięciu błyszczyka. Rozróżnić je można jedynie z bliska, ale generalnie tworzą fajny wizualny efekt, szczególnie, gdy odbijają światło słoneczne. Błyszczyk jest bezsmakowy. Jego trwałość jest typowa dla ogółu produktów tego rodzaju- nie powala ;) Nie wysusza ust jednak też ich nie nawilża, choć bezpośrednio po nałożeniu go na usta odnosi się wrażenie, iż są nawilżone, ale to cecha wszystkich błyszczyków.
Błyszczyk ten nie zaskoczył mnie czymś nadzwyczajnym, co wyróżniłoby go z grona wszystkich znanych mi błyszczyków. Nadaje ustom połysku, nie robi im krzywdy. No może te drobinki i sam fakt, iż jest to błyszczyk dwufazowy, stanowią jego dodatkowy atut, wpływając na jego inność :)
Cena: 6,50zł
Dostępność: drogeria internetowa Epiekna24.pl a dokładnie TU!
Błyszczyk kupujemy zapakowany i jest pewność, że nikt nie malował nim wcześniej ust, jak to bywa w dużych drogeriach kosmetycznych.
Lubicie błyszczyki? Używacie ich?
5/15/2014
Spotkaniowe upominki :)
Witajcie ;)
Relacja ze spotkania już była (kto nie widział niech klika tu --> KLIK!), a teraz nadszedł czas, by zaprezentować prezenty, jakie otrzymałyśmy :)
Przyznam, że zdecydowana większość z otrzymanych upominków, jest mi kompletnie nieznana, więc tym chętniej po nie sięgnę (a właściwie, to po niektóre sięgnęłam już!).
OK, to już nie nadaję, tylko ruszam z prezentacją.
Wszystko prezentuje się tak:
PILOMAX
NATKO
FORTE SWEDEN
SORAYA
APN COSMETICS
OILLAN
CHENICE
BIAŁY JELEŃ
NIKWAX
EQUILIBRA
PAESE
PIERRE RENE
COLORIS
BIO GARDEN
Ufff, no i dobrnęliśmy do końca ;)
Dziękuję bardzo firmom, które obdarowały nas powyższymi wspaniałościami:
I jeszcze raz ogromne podziękowania dla Organizatorek: Moniki i Marzeny :*
Znacie któryś z powyższych produktów?
O czym chcielibyście przeczytać w pierwszej kolejności?
Pozdrawiam! :*
Relacja ze spotkania już była (kto nie widział niech klika tu --> KLIK!), a teraz nadszedł czas, by zaprezentować prezenty, jakie otrzymałyśmy :)
Przyznam, że zdecydowana większość z otrzymanych upominków, jest mi kompletnie nieznana, więc tym chętniej po nie sięgnę (a właściwie, to po niektóre sięgnęłam już!).
OK, to już nie nadaję, tylko ruszam z prezentacją.
Wszystko prezentuje się tak:
PILOMAX
NATKO
FORTE SWEDEN
SORAYA
APN COSMETICS
OILLAN
CHENICE
BIAŁY JELEŃ
NIKWAX
EQUILIBRA
PAESE
PIERRE RENE
COLORIS
BIO GARDEN
Ufff, no i dobrnęliśmy do końca ;)
Dziękuję bardzo firmom, które obdarowały nas powyższymi wspaniałościami:
I jeszcze raz ogromne podziękowania dla Organizatorek: Moniki i Marzeny :*
Znacie któryś z powyższych produktów?
O czym chcielibyście przeczytać w pierwszej kolejności?
Pozdrawiam! :*
5/14/2014
IQ w kremie BB ? TAK, bo to BIO IQ!
Hejka!
Jakiś czas temu odezwał się do mnie Pan Tomek reprezentujący firmę BIO IQ z propozycją współpracy. Zarówno produkty, jak i sama firma, były dla mnie nieznane, a po przejrzeniu strony internetowej wydały się bardzo interesujące, z przyjemnością zgodziłam się na przetestowanie któregoś z produktów. Wybór padł na krem BB.
Produkt mieści się w dość eleganckiej tubce, o pojemności 50ml, zamykanej na klik.
Na opakowaniu przeczytać możemy:
Cena kremu: 49zł, Dostępność: KILK!
Firma BIO IQ ma w swojej ofercie również inne ciekawe produkty, które zasługują na uwagę, przede wszystkim dlatego, że jak twierdzi producent:
Kosmetyki BIO IQ to prawdziwie organiczne produkty, stworzone dla osób świadomie dbających o zdrowie swoje i swoich najbliższych. Występuje w nich ponad 100 starannie dobranych, aktywnych ekstraktów roślinnych, które dzięki opatentowanej przez nasze laboratorium, innowacyjnej metodzie ich pozyskiwania, zachowują swoje właściwości w kosmetyku. Za osiągnięcie jakim jest nowatorski proces ekstrakcji substancji czynnych z roślin Nasi specjaliści zostali nagrodzeni przez Francuskie Ministerstwo Badań i Rozwoju.
Na liście składników produktów BIO IQ nie ma szkodliwych dla zdrowia substancji, detergentów i konserwantów pochodzenia syntetycznego (ropopochodnych).
Znacie tę firmę?
Lubicie kremy BB? Używacie?
Buziaki! :*
Jakiś czas temu odezwał się do mnie Pan Tomek reprezentujący firmę BIO IQ z propozycją współpracy. Zarówno produkty, jak i sama firma, były dla mnie nieznane, a po przejrzeniu strony internetowej wydały się bardzo interesujące, z przyjemnością zgodziłam się na przetestowanie któregoś z produktów. Wybór padł na krem BB.
Produkt mieści się w dość eleganckiej tubce, o pojemności 50ml, zamykanej na klik.
Na opakowaniu przeczytać możemy:
SKŁADNIKI
AQUA, GLYCERIN, BUTYROSPERMUM PARKII
BUTTER EXTRACT*, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, CAPRYLIC/CAPRIC
TRIGLYCERIDE, SORBITAN OLIVATE, CETEARYL OLIVATE, C10-18 TRIGLYCERIDES,
COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, CETYL ALCOHOL, CETYL PALMITATE, SAPINDUS
MUKUROSSI FRUIT EXTRACT, CAESALPINIA SPINOSA GUM, ALOE BARBADENSIS LEAF
EXTRACT*, ORYZA SATIVA STARCH, TOCOPHEROL, BETA-SITOSTEROL, SQUALENE,
XANTHAN GUM, SORBITAN PALMITATE, GLYCERYL UNDECYLENATE, SODIUM ANISATE,
SODIUM LEVULINATE, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID,
PARFUM, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891.
99,75% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego,
27,00% wszystkich składników pochodzi z upraw organicznych.
27,00% wszystkich składników pochodzi z upraw organicznych.
Więcej o kremie przeczytać możecie tu- KLIK!
Kolor kremu mniej więcej prezentuje się tak:
Na ręku:
I tu po roztarciu:
Moja opinia:
Pierwsze, na co od razu zwróciłam uwagę, od razu po otwarciu kremu, to jego zapach. Jest taki przyjemny, słodkawy, niechemiczny, mnie osobiście bardzo przypadł do gustu, choć wiadomo, że zapach to kwestia gustu. Konsystencja kremu jest bardzo lekka, nie jest on zbity, świetnie rozprowadza się na twarzy, nie tworząc smug. Krem ten przeznaczony jest do wszystkich typów cer, również do wszystkich odcieni, gdyż występuje jeden tylko wariant kolorystyczny. Ja mam cerę bardzo jaśniutką, a krem ten nie jest za ciemny. Dlaczego? Ponieważ dopasowuje się do odcienia skóry, co zaobserwować można na powyższym zdjęciu. Pokryta niem twarz, nie wygląda nienaturalnie, wręcz przeciwnie, podkreślony jest jej naturalny odcień, ale bez przesadnego efektu. Twarz wygląda bardzo ładnie, nabiera ładnego kolorytu, nie jest szara i zmęczona. Nie oczekujmy jednak krycia od tego kremu, jest ono raczej znikome- zaczerwienienia stają się mniej widoczne, sińce pod oczami delikatnie jaśniejsze, ale większe "niespodzianki" na twarzy pozostają nadal widoczne. Twarz jest lekko zmatowiona, ale z upływem godzin efekt ten znika. Poza tym krem ten dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry w ciągu dnia. Nie zauważyłam u siebie skutków ubocznych, takich jak: zapychanie, podrażnienie, uczulenie. Krem ten sprawdza się również w roli bazy pod podkład, nie ma dużych właściwości koloryzujących, więc wraz z podkładem nie tworzy maski na twarzy.
Gdy moja cera ma lepsze dni, chętnie sięgam po ten krem. Oprócz poprawy wyglądu buźki, dostarczam jej równocześnie nawilżenia. Nie oczekiwałam od owego kremu, że zastąpi mi podkład, wszak to w końcu krem, ale swoją rolę spełnił. Miałam już kilka kremów BB, które nie spełniły mych oczekiwań (głównie ze względu na zbyt ciemny kolor), a ten jest jednym z lepszych. Choć biorąc pod uwagę obietnice producent, co do naturalności składników- mogę stwierdzić, że jest to najlepszy krem BB, z jakim miałam styczność.
Pierwsze, na co od razu zwróciłam uwagę, od razu po otwarciu kremu, to jego zapach. Jest taki przyjemny, słodkawy, niechemiczny, mnie osobiście bardzo przypadł do gustu, choć wiadomo, że zapach to kwestia gustu. Konsystencja kremu jest bardzo lekka, nie jest on zbity, świetnie rozprowadza się na twarzy, nie tworząc smug. Krem ten przeznaczony jest do wszystkich typów cer, również do wszystkich odcieni, gdyż występuje jeden tylko wariant kolorystyczny. Ja mam cerę bardzo jaśniutką, a krem ten nie jest za ciemny. Dlaczego? Ponieważ dopasowuje się do odcienia skóry, co zaobserwować można na powyższym zdjęciu. Pokryta niem twarz, nie wygląda nienaturalnie, wręcz przeciwnie, podkreślony jest jej naturalny odcień, ale bez przesadnego efektu. Twarz wygląda bardzo ładnie, nabiera ładnego kolorytu, nie jest szara i zmęczona. Nie oczekujmy jednak krycia od tego kremu, jest ono raczej znikome- zaczerwienienia stają się mniej widoczne, sińce pod oczami delikatnie jaśniejsze, ale większe "niespodzianki" na twarzy pozostają nadal widoczne. Twarz jest lekko zmatowiona, ale z upływem godzin efekt ten znika. Poza tym krem ten dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry w ciągu dnia. Nie zauważyłam u siebie skutków ubocznych, takich jak: zapychanie, podrażnienie, uczulenie. Krem ten sprawdza się również w roli bazy pod podkład, nie ma dużych właściwości koloryzujących, więc wraz z podkładem nie tworzy maski na twarzy.
Gdy moja cera ma lepsze dni, chętnie sięgam po ten krem. Oprócz poprawy wyglądu buźki, dostarczam jej równocześnie nawilżenia. Nie oczekiwałam od owego kremu, że zastąpi mi podkład, wszak to w końcu krem, ale swoją rolę spełnił. Miałam już kilka kremów BB, które nie spełniły mych oczekiwań (głównie ze względu na zbyt ciemny kolor), a ten jest jednym z lepszych. Choć biorąc pod uwagę obietnice producent, co do naturalności składników- mogę stwierdzić, że jest to najlepszy krem BB, z jakim miałam styczność.
Cena kremu: 49zł, Dostępność: KILK!
Firma BIO IQ ma w swojej ofercie również inne ciekawe produkty, które zasługują na uwagę, przede wszystkim dlatego, że jak twierdzi producent:
Kosmetyki BIO IQ to prawdziwie organiczne produkty, stworzone dla osób świadomie dbających o zdrowie swoje i swoich najbliższych. Występuje w nich ponad 100 starannie dobranych, aktywnych ekstraktów roślinnych, które dzięki opatentowanej przez nasze laboratorium, innowacyjnej metodzie ich pozyskiwania, zachowują swoje właściwości w kosmetyku. Za osiągnięcie jakim jest nowatorski proces ekstrakcji substancji czynnych z roślin Nasi specjaliści zostali nagrodzeni przez Francuskie Ministerstwo Badań i Rozwoju.
Na liście składników produktów BIO IQ nie ma szkodliwych dla zdrowia substancji, detergentów i konserwantów pochodzenia syntetycznego (ropopochodnych).
Znacie tę firmę?
Lubicie kremy BB? Używacie?
Buziaki! :*
5/13/2014
Relacja ze spotkania blogerek w Puławach :)
Witajcie Kochani!
W zeszłą sobotę (10.05.2014 r.) uczestniczyłam w spotkaniu blogerek, które odbyło się w Puławach. Organizatorkami owego spotkania były Marzena oraz Monika, które miałam już kiedyś okazję poznać, więc bardzo się cieszyłam, że będę mogła spotkać je oraz inne blogerki ponownie.
I tak mimo niesprzyjającej początkowo pogody- trochę padało, a jak dojechałam aż zagrzmiało! (chyba z wrażenia na mój widok, haha) udało się wszystkim dotrzeć na miejsce i mogłyśmy zacząć plotki, ploteczki i takie tam rozmówki ;)
Uczestniczek było dwanaście:
1. Marzena http:// marzena84beauty.blogspot.co m/
2. Monika http:// wszystkowo.blogspot.com/
3. Agnieszka http:// agnesbeauty.blogspot.com/
4. Karolina http:// likemywholefashion.blogspot .com/ i http:// kosmetyczna-szuflada.blogsp ot.com/
5. Agnieszka http:// kobiecylajfstajl.blogspot.c om/
6. Żaneta http:// usmiechnieteoczy.blogspot.c om/
7. Bożena http:// www.milusinka12.blogspot.co m/
8. Katarzyna http:// nafalachistnienia.blogspot. com/
9. Monika http:// wodcieniachfioletu.blogspot .com/
10. Justyna http:// beautyineverymoment.blogspo t.com/
11. Ewelina http:// w-mojej-kosmetyczce.blogspo t.com/
12. Magda http:// immenseness.blogspot.com/
Tu wszystkie razem:
Na początku spotkania zjawiła się znana już zapewne wielu z Was- Pani Dagna z firmy Soraya.
Mogłyśmy zapoznać się z nowościami firmy, dokładnie je obejrzeć i powąchać- to co blogerki lubię najbardziej ;)
Po prezentacji Pani Dagna rozdała nam prezenty, a później mogłyśmy sobie z nią troszkę pogawędzić i przyznam, że jest to osoba o bogatym życiorysie! :)
Po przerwie na kawę i ploteczki (matko! zaraz wyjdzie, że jesteśmy największymi gadułami świata!) wysłuchałyśmy bardzo szczegółowej i ciekawej prezentacji Pani Barbary reprezentującej firmę Coloris (sklep online)- kojarzycie? Ja szczerze mówiąc do tej pory nie, ale Laura Conti już pewnie Wam coś mówi, prawda? A no właśnie, pod firmę Coloris podlegają marki: Laura Conti (oferująca produkty o pielęgnacji ust, dłoni i paznokci), Velvetic(skupiająca się na depilacji) i Inveo (stawiająca na rzęsy).
Oprócz prezentów dla każdej z uczestniczek Pani Barbara postanowiła nagrodzić dodatkowymi produktami (2 x Inveco serum + tusz do rzęs i 2 x Inveco tusz do rzęs) cztery osoby, które zostały wybrane poprzez losowanie. Tak się szczęśliwie złożyło, że Magda wylosowała akurat mnie, co udało mi się nawet uwiecznić :P
Następnie nadszedł czas na małe co nieco :D
Później miała miejsce wymianka kosmetyczna, a po niej Organizatorki wręczyły nam prezenty od sponsorów.
Trafił mi się lakier idealnie pasujący do mojej sukienki :D
Po oglądaniu i podziwianiu, przyszedł czas się pożegnać.
Moja Żancia robi PAPA ;)
Dziękuję OGROMNIE za cudownie spędzoną sobotę! Organizatorkom za trud jaki włożyły w przygotowanie spotkania oraz za zaproszenie, wszystkim uczestniczkom za świetną zabawę, Gościom za ciekawe prezentacje oraz wszystkim sponsorom za upominki.
Do następnego Kochane! :*
W zeszłą sobotę (10.05.2014 r.) uczestniczyłam w spotkaniu blogerek, które odbyło się w Puławach. Organizatorkami owego spotkania były Marzena oraz Monika, które miałam już kiedyś okazję poznać, więc bardzo się cieszyłam, że będę mogła spotkać je oraz inne blogerki ponownie.
I tak mimo niesprzyjającej początkowo pogody- trochę padało, a jak dojechałam aż zagrzmiało! (chyba z wrażenia na mój widok, haha) udało się wszystkim dotrzeć na miejsce i mogłyśmy zacząć plotki, ploteczki i takie tam rozmówki ;)
Uczestniczek było dwanaście:
1. Marzena http://
2. Monika http://
3. Agnieszka http://
4. Karolina http://
5. Agnieszka http://
6. Żaneta http://
7. Bożena http://
8. Katarzyna http://
9. Monika http://
10. Justyna http://
11. Ewelina http://
12. Magda http://
Tu wszystkie razem:
Na początku spotkania zjawiła się znana już zapewne wielu z Was- Pani Dagna z firmy Soraya.
Mogłyśmy zapoznać się z nowościami firmy, dokładnie je obejrzeć i powąchać- to co blogerki lubię najbardziej ;)

Po przerwie na kawę i ploteczki (matko! zaraz wyjdzie, że jesteśmy największymi gadułami świata!) wysłuchałyśmy bardzo szczegółowej i ciekawej prezentacji Pani Barbary reprezentującej firmę Coloris (sklep online)- kojarzycie? Ja szczerze mówiąc do tej pory nie, ale Laura Conti już pewnie Wam coś mówi, prawda? A no właśnie, pod firmę Coloris podlegają marki: Laura Conti (oferująca produkty o pielęgnacji ust, dłoni i paznokci), Velvetic(skupiająca się na depilacji) i Inveo (stawiająca na rzęsy).
Oprócz prezentów dla każdej z uczestniczek Pani Barbara postanowiła nagrodzić dodatkowymi produktami (2 x Inveco serum + tusz do rzęs i 2 x Inveco tusz do rzęs) cztery osoby, które zostały wybrane poprzez losowanie. Tak się szczęśliwie złożyło, że Magda wylosowała akurat mnie, co udało mi się nawet uwiecznić :P
Następnie nadszedł czas na małe co nieco :D
Później miała miejsce wymianka kosmetyczna, a po niej Organizatorki wręczyły nam prezenty od sponsorów.
Trafił mi się lakier idealnie pasujący do mojej sukienki :D
Po oglądaniu i podziwianiu, przyszedł czas się pożegnać.
Moja Żancia robi PAPA ;)
Dziękuję OGROMNIE za cudownie spędzoną sobotę! Organizatorkom za trud jaki włożyły w przygotowanie spotkania oraz za zaproszenie, wszystkim uczestniczkom za świetną zabawę, Gościom za ciekawe prezentacje oraz wszystkim sponsorom za upominki.
Do następnego Kochane! :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)








