2/08/2015

Krem na pękające pięty, SheFoot.

Hejka!

Lubię mieć ładne, zadbane stopy. Nie ważne, czy to lato, czy zima i chowam je w skarpetkach, chcę aby wyglądały ładnie. Dlatego chętnie sięgam po produkty przeznaczone do pielęgnacji stóp. Ostatnio miałam okazję doświadczyć działania nieznanej mi dotąd marki SheFoot, a dokładnie, poznałam krem na pękające pięty.
Tubka z kremem umieszczona jest w kartonowym pudełeczku.
Na opakowaniu znajdują się informacje na temat kremu (dodatkowo wewnątrz jest ulotka).
 I skład kremu:
Krem znajduje się w tubce o pojemności 75ml, wykonanej z miękkiego plastiku.
Zamykana jest ona na "klik".
Konsystencja kremu jest niezbyt gęsta, ale treściwa.
Moja opinia:
- krem ma ładny zapach, mnie kojarzy się on z jakimś marcepanem, migdałami, jest dość ciężkawy, ale nie duszący, przypadł mi do gustu, choć na pewno znajdzie też przeciwników
- ma niezbyt gęstą konsystencję, ale nie jest rzadki, taki treściwy, bardzo dobrze rozprowadza się na stópkach 
- wchłania się całkiem nieźle, pozostawia na skórze lekki film, ale nie jest to tłusta warstwa, można szybko wskoczyć w skarpetki czy kapcie, nie będą się stopy ślizgały
- problemu z pękającymi piętami na szczęście nie mam, ale ów krem zdecydowanie regeneruje i zmiękcza skórę, likwiduje szorstkość; uważam zatem, że i pękającym piętom przyniósłby ulgę
- stopy stają się dzięki niemu miękkie, odżywione i nawilżone
- ma silne działanie, gdyż używam go raz dziennie, czasem raz na dwa dni, a stopy mam w dobrej kondycji
- nie mam problemu z potliwością stóp, więc ciężko mi powiedzieć, czy krem likwiduje nieprzyjemny zapach, ale sądząc po intensywnym zapachu produktu i olejku z drzewa herbacianego w składzie, myślę, że może trochę łagodzić ten "objaw" ;)
- jak na krem do stóp, to ma on całkiem fajny skład

Produkt dostępny w: Hebe, Naturze, Intermarche ...
Cena: 20zł/75ml
Krem ten zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, na pewno zagości u mnie jeszcze jego kolejna tubka, bo o ile dobrze sięgam pamięcią, jest to najlepszy krem do stóp, jaki u mnie gościł. Jego zadowalające działanie spowodowało, że mam dużą ochotę poznać inne produkty tej firmy, a zwłaszcza krem zimowy :)

Znacie ten krem?
A może stosowaliście inne produkty tej firmy warte polecenia?
Jakie są Wasze ulubione kremy do stóp?

2/04/2015

Skromne styczniowe zakupy :)

Cześć Kochani!

Ostatnio bardzo mało kupuję. Staram się maksymalnie ograniczyć swoje wydatki na kosmetyki, bo mam tak pokaźne zapasy, że aż byłam w szoku jak zaczęłam to wszystko liczyć. W związku z tym, mam takie małe postanowienie na ten rok, aby kupować tylko to, co jest mi potrzebne na już. Liczę na to, że uda mi się pozużywać w końcu to co mam. Idzie mi całkiem nieźle, bo w styczniu uległam tylko raz :) Ale to była taka okazja, że musiałam skorzystać!
Oto moje nowości- pierwsze w tym roku :)

Zakupiłam coś dla ciała:
Truskawkowy żel pod prysznic, Balea x2
Żel pod prysznic z olejkiem migdałowym i perełkami, Balea
Żel pod prysznic Purple Kisses, Balea
Żel pod prysznic Black Secret, Balea
Żel do golenia o zapachu cytrynowym, Balea

Coś do włosów:
Ekspresowa regenerująca maska do włosów, Łaźnia Agafii
Truskawkowy szampon do włosów, Balea
Odżywka do włosów Oil Repair, Balea

I dwie zachcianki ;)
Błękitna glinka kambryjska, Fitokosmetik
Piaskowy lakier do paznokci, P2

Kupiłam też coś dla Męża (żeby zmniejszyć wyrzuty sumienia), ale już nie fociłam tego ;)
Za moje zakupki zapłaciłam nieco ponad 55zł plus przesyłka, więc wydaje mi się, że całkiem dobry deal.

Mieliście którąś z moich nowości?
O czym chcecie poczytać w pierwszej kolejności?

2/02/2015

Drogi nie zawsze znaczy lepszy- Organique Basic Cleaner Mild Tonic

Witajcie Drodzy Moi Czytelnicy :)

Tonik jest jednym z kosmetyków, bez których nie wyobrażam sobie pielęgnacji twarzy. Najbardziej w tej roli upodobałam sobie hydrolaty, bądź też produkty, o jak najbardziej naturalnym składzie. Mam swoich ulubieńców, jednak dziś opowiem Wam o produkcie, którego baaardzo ... nie polubiłam. Nawet na tę okazję ułożyłam wiersz okolicznościowy, który brzmi tak:

Że to jest bubel, co pójdzie na śmiecie,
Tego Wy nawet Moi Drodzy nie wiecie.
Że taki niewypał w Organique szacie,
Tego się pewnie nie domyślacie.
Koniec.


Mam zadatki na wieszcza, nieprawdaż? :D
No, ale nie o moim literackim talencie dziś mamy rozmowę, a o produkcie popularnej firmy Organique- Basic Cleaner Mild Tonik, czyli toniku łagodzącym. 
Producent pisze o nim tak:
Tonik przywracający naturalne pH skóry, przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Formuła kosmetyku zawiera koktajl ekstraktów roślinnych o synergistycznym działaniu, szczególnie rekomendowanych dla skóry odwodnionej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień. Aloes intensywnie nawilża i koi, pantenol wzmacnia barierę lipidową, zmiękcza naskórek i przyspiesza procesy jego regeneracji. Lukrecja gładka łagodzi podrażnienia, zmniejsza zaczerwienienia i działa antyoksydacyjnie. Po użyciu toniku skóra odzyskuje blask, jest doskonale napięta i przygotowana na aplikację kolejnych kosmetyków.

Skład:
Składniki aktywne: aloes, lukrecja gładka, pantenol.

Tonik znajduje się w prostej, plastikowej butelce o pojemności 200 ml. Szata graficzna prezentuje się profesjonalnie i wysokopółkowo.
Tonik ma w nakrętce niewielki otwór, który otwiera się po odkręceniu nakrętki do pewnego momentu. Nie wiem, jak nazywa się ten sposób zamykania, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co się rozchodzi ;)
Mnie jednak ten sposób dozowania nie bardzo przypadł do gustu, gdyż jak za bardzo przekręcę nakrętkę, to tonik ucieka nie tylko tym małym otworem, ale również pod nakrętką. Dlatego odkręcam korek do końca i dozuję tonik przez większy otwór. 
Nie wiem, czy wszystkie toniki tej serii tak mają, ale w moim znajdują się jakieś niezidentyfikowane małe czarne obiekty. Nie przeszkadzają one w niczym, nie są ostre, ani duże. Po prostu są.
 Moja opinia:
Zacznę od plusów tego produktu- podoba mi się zapach tego toniku, który jest świeży, intensywny, ale nie chemiczny. I ... i to tyle pozytywnych cech, jakie posiada ów tonik. Nałożony na twarz powoduje pieczenie i zaczerwienienie. Możliwe, że jestem uczulona na jakiś ze składników, choć po kilku minutach pieczenie mija. Tonik pozostawia lekko lepiąca warstwę na buzi.
I teraz najgorsze- ale od początku. Używałam go wcześniej, gdy miałam twarz w opłakanym stanie i jakoś nie podejrzewałam, że ma on zły wpływ na stan cery- działy się różne dziwne historie na tej mojej twarzy, ale wiele produktów działało na nią niekorzystnie. Teraz, gdy już unormowałam wygląd twarzy, praktycznie pozbywając się zaskórników zamkniętych i ograniczając częstotliwość i ilość pojawiających się wyprysków, powróciłam do tego toniku ponownie. I co? Kilka użyć wystarczyło, by spowodował u mnie duże, bolące, czerwone gule podskórne. A wiecie jak ciężko było je wytępić? Chyba ze 4 noce z rzędu musiałam serwować na te zmiany maść ichtiolową i zaklejać to plastrem. Później twarz zaczęła wracać do normy, ale całkowicie ślad po tych gulach zniknął dopiero po ponad tygodniu kuracją maścią i oczywiście nie wracaniu do toniku. Teraz już wszystko jest w normie, jedyne co, to wystarczyło odrzucić tonik i gule się już nie pojawiały. 
Cena toniku to ok. 70zł za 200 ml. Cieszy mnie jedynie fakt, że ja za niego tyle nie zapłaciłam, a miałam w pudełku Shiny, to nie jestem aż tak bardzo stratna. Nie wiem, możliwe, że mi się trafił jakiś wadliwy egzemplarz (te czarne obiekty w toniku to norma?), albo wystąpiło jakieś uczulenie, bo na wizażu opinie na temat tego produktu są pozytywne. Dla mnie ten produkt okazał się bublem.

Lubię produkty Organique, wszystkie które miałam okazję poznać do tej pory przypadły mi do gustu. Jednak w tym przypadku jestem daleka od zachwytu :(

Jeśli miałyście do czynienia z tym tonikiem, to piszczcie koniecznie, jakie są Wasze odczucia w stosunku do niego. W Waszych tonikach też są te czarne obiekty? Też Was piecze od niego twarz, pojawiły się podskórne gule? Justem bardzo ciekawa! 

1/30/2015

Przybywajcie! Na rozdanie się zgłaszajcie! :)

Hej Kochani!

Bardzo się cieszę, że jest Was tutaj aż tyle, że tworzycie wraz ze mną ten mały świat.
I w związku z tym, dziś zapraszam Was na rozdanie !

Do zdobycia jest taki oto zestaw:
Zdjęcie to jest jednocześnie bannerem.

W skład nagrody wchodzą:
- Gąbeczka Make-up Blender, SYIS
- Krem Beautiful Face, Make Me Bio (ważny do 05.2015r.)
- Odżywka do włosów i skóry głowy, Jantar
- Żel do higieny intymnej, Joanna
- 100% kwas hialuronowy, Eveline
- Błyszczyk, Mariza
- Mydło oliwkowo- laurowe z Aleppo 4%
- Podwójne cienie do powiek, Astor
- Serum korygujące przebarwienia i blizny, Biogena
- Suplement diety Cera Nova, BioGarden
- Wosk Lovely Kiku, Yankee Candle
- dorzucę również jakieś próbki ;)


REGULAMIN rozdania:
1. Organizatorem konkursu jestem ja- autorka niniejszego bloga- Agnieszka eS.
2. W skład nagrody wchodzą NOWE i nieużywane kosmetyki będące moją własnością.
3. Rozdanie trwa od 30 stycznia 2015r. do 27 lutego 2015r. do północy.
4. Zwycięzca zostanie wylosowany przeciągu 5 dni od zakończenia rozdania oraz poinformowany o tym mejlowo, przy czym jeżeli w ciągu trzech dni nie odpowie na mejla- wylosuje inna osobę.
5. Nagrody wysyłam tylko na teren RP, do 7 roboczych dni od otrzymania adresu do wysyłki, pokrywając oczywiście jej koszt.
6. Nie przyjmuję zgłoszeń od blogów stworzonych tylko do rozdań.
7. Jeżeli powrócą dawni obserwatorzy bloga- ich zgłoszenia również nie będą brane pod uwagę.
8. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.) ani innym ustawom i regulaminom zewnętrznym.
9. Udział w rozdaniu wiąże się z akceptacją powyższego regulaminu.

 Co należy zrobić, aby wziąć udział?
OBOWIĄZKOWO:
- być publicznym obserwatorem bloga Kobiecy "lajfstajl" (1 los)
DODATKOWO możecie:
- polubić fanpage bloga KLIK! (2 losy)
- wstawić baner u siebie na blogu, przekierowujący do posta z rozdaniem (1 los)
- udostępnić info o rozdaniu na FB (1 los)
W sumie możecie zdobyć 5 losów.

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Lubię na FB: NIE/ TAK (imię i pierwsze trzy litery nazwiska)
Baner: NIE/ TAK (link)
Udostępnienie na FB: NIE/ TAK (link)
E-mail:
Mam nadzieję, że nagrody przypadły Wam do gustu i chętnie weźmiecie udział :)
POWODZENIA!!

1/28/2015

Olej z avocado, czyli olejowej przygody dalszy ciąg.

Hejka!

Jak pewnie się domyślacie (albo nawet już to wiecie), jestem ogromną miłośniczką olei (nawet ostatnio buźkę myję olejkiem!). Uwielbiam je za ich uniwersalność i ekonomiczność- nadają się do pielęgnacji różnych obszarów- włosy, skóra, twarz, paznokcie, ale też można nimi ulepszać gotowe kosmetyki. Ostatnio poznawałam właściwości oleju z avocado Fitomed i dziś o nim opowiem.
Buteleczka z olejem umieszczona jest w kartonowym pudełeczku.
Olej mieści się w plastikowej butelce o pojemności 150ml (choć obecnie dostępny jest w nieco innej butelce o pojemności 100ml).
Wybaczcie zatłuszczoną etykietkę ;)
Buteleczka zamykana jest na "klik".
Olej ma słomkowy kolor.
Moja opinia:
Olej z avocado ma bardzo wysoką zawartość omega-9 (kwasu oleinowego), co sprawia, że jego komedogenność jest wysoka- tzn. istnieje duże prawdopodobieństwo, że olej ten będzie zapychał. W związku z tym polecany jest on przede wszystkim dla cer suchych i bardzo suchych i dlatego ja do pielęgnacji twarzy go nie używałam- zwyczajnie nie jest dla mnie i wolałam nie ryzykować. Choć być może sprawdzi się także u innych typów cer, tego nie wiem i nie musicie skreślać go tylko dlatego, że ja tak twierdzę ;)
Duża zawartość kwasu oleinowego lokuje ów olej w gronie olei nieschnących, dlatego pozostawia on na skórze film. Jednak umiarkowana ilość użytego oleju nie sprawi, że ciało będzie "ociekać tłuszczem" ;) Ja chętnie używam go do pielęgnacji ciała, gdyż świetnie odżywia on skórę, pomaga utrzymać jej nawilżenie. Nie sięgam po niego codziennie, bo jednak lubię różnego rodzaju pachnące balsamy, ale gdy skóra woła o solidniejszą dawkę pielęgnacji- serwuję jej olej i jest ona dopieszczona. 
Najbardziej jednak polubiły ten olej moje włosy. Choć jest on z tych bardziej tłustych, łatwo się zmywa. Olejowane nim włosy są naprawdę w świetnej kondycji- nawilżone, odżywione, wspaniale błyszczą, a  do tego nie puszą się- są wygładzone. Nie zauważyłam, aby olej przyczynił się do ich szybszego przetłuszczania.
Ja go polubiłam, zwłaszcza jeśli chodzi o włosy, ale też i do pielęgnacji ciała. A co jeśli się nie sprawdzi? Wiecie dobrze, że na wykorzystanie oleju pomysłów jest wiele ;)
Cena: 17zł/100ml
Dostępność: Fitoteka

Używaliście oleju z avocado?
Jak się u Was spisał?