6/12/2013

Budzimy kreatywność- raz, dwa!

... nooo, może nie tak szybko, ale budzimy ;)
Pomoże nam w tym książka Dagmary Gmitrzak
"Obudź swoją kreatywność. Jak aktywować twórczy potencjał umysłu"
Owa książka zawiera 200 stron, które zostały umieszczone w miękkiej oprawie.
Składa się z trzeh rozdziałów:
I- Kreatywność i tworzenie
II- Poznaj lepiej samego siebie
III- Etapy twórczości i sposoby rozbudzenie energii twórczej
Wyżej wymienione rozdziały zawierają podrozdziały, a w nich podrozdziały tych podrozdziałów :P
Przykładowo wybrane strony prezentują się następująco:
 
Książka ma wiele inspirujących cytatów, rad oraz ćwiczeń, jak np. to poniżej:
 
Książka ta nie jeste przeznaczona jedynie dla twórców- którym chwilowo brakuje natchnienia, bądź wygasa potencjał, jest ona DLA KAŻDEGO! Bo w każdym drzemie kreatywna dusza, którą wystarczy po prostu odpalić. Zastanawiasz się po co Ci kreatywność? A chciażby po to, żeby zaskoczyć szefa w pracy, czy własne dzieciaki podczas zabawy, no chyba że jesteś artystą, wtedy kreatywność idzie w parze z tym co robisz.
Pierwszy rodział książki przejawia się przede wszystkim jako czystko naukowy- zawiera wiele teori psychologicznych, istotnych z punktu widzenia na tematykę książki. Poznajemy czym charakteryzują się twórcze osoby, jak rozpoznać tę cechę u siebie. Mnie np. bardzo zaciekawiły strony poświęcone czakrom, gdyż pierwszy raz spotkałam się z tym pojęciem, które oznacza koncepcję ewolucji świadomości człowieka. Teoria zawarta w pierwszym rozdziale poświęcona jest także m.in. tematyce ego ludzkigo oraz pomaga nam odpowiedzieć na pytanie: "Jakie jest Twoje powołanie?"- skłania do refleksji, prawda? Rozdział pierwszy jest niejako teoretycznym wprowadzeniem do rozdziału II, w którym to już mamy bardziej praktyczne zapisy, gdyż możemy "zajrzeć wgłąb siebie"- oczywiście nie dosłownie ;) Możemy zbadać swój rodzaj inteligencji- dowiadujemy się czym cechują się poszczególne inteligencje oraz jaki zawód najbardziej pasuje do danego typu. Wraz z dwoma podstawowymi typami osobowości (introwertyk i ekstrawertyk) poznajemy funkcje psychiczne- percepcja, intuicja, myślenie, uczucia oraz odkrywamy jak je rozpoznać w komunikacji (jakich wyrażeń często używają dane typy), a także pasujące do danych typów zawody. W rozdziale drugim, odpowiadając na przedstawione przez autorkę pytania możemy zbadać, czy jesteśmy człowiekiem renesansu, czy drzemie w nas wszechstronna różnorodność. Ostatni, trzeci rozdział, to swego rodzaju poradnik, poświęcony procesowi twórczemu. Odnosi się już on bezpośrednio do potencjału twórczego- mówi co może go blokować i jak go wskrzesić/aktywować. Poszczególne rozdziały, w ciekawy sposób współgrają ze sobą- pierwszy poprzez zawartą w nim teorię wprowadza do drugiego, który to pozwalając na określenie siebie, umożliwia pełne wykorzystanie porad zawartych w rozdziale trzecim.

To tak, uwieżcie mi- po krótce omówiłam czego dotyczy niniejsza publikacja. Zawarte jest w niej tak wiele informacji, że nie sposób byłoby tu o wszytskim wspomnieć.
Książka napisana jest lekkim językiem, przejrzyście, dzięki czemu przyjemnie się ją czyta. Duża liczba podrozdzialików jest w tym przypadku jak najbardziej na plus, gdyż jasno zaznaczone jest o czym teraz konkretnie będziemy czytać.
Myślę, że warto aby każdy po nią sięgnął- czy to osoba, która pragnie wzmocnić, tudzież uruchomić swiją kreatywność, czy ta która pragnie zgłębić wiedzę psychologiczną na omawiany temat, czy też ta, którą zaciekawiłam ;))
Do nabycia-  Księgarania Sensus.
 

6/09/2013

Trendy cienie w dobrej cenie ;)

Hej Dziewczęta! :)

Dziś przedstawię Wam cienie firmy Quiz Cosmetics- połączenie bardzo ciekawych kolorków.

Cienie do powiek Fashion Trendy umieszczone są w plastikowym opkowaniu, które zawiera ich 6g. Te które posiadam to DUO Nr 50- turkus i fiolet.
A tak wyglądają na oczku ;)
Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, nie osypują się, nie zbierają w załamaniach powiek. Wytrzymują na oczętach bardzo długo, nawet w upalne dni. A cena? Po prostu śmieszna- 3.99zł na stronie producenta! KLIK 
Więc reasumując- rewelacyjna jakość w świetnej cenie! :))

A gdy chcemy mieć pewność, że makijaż oczu przetrwa bardzooo długo, warto sięgnąć po bazę pod cienie, np. tę utrwalającą firmy Quiz Cosmetics.




W zakręcenym plastikowym pojemniczku mamy 5g produktu. Baza ta jest transparentna, więc jej ciemnawy kolor, mimo wszystko będzie pasował do każdej karnacji.

Jestem zadowolona z działania tej bazy- nie roluje się, nie podrażnia, nie zbiera w załamaniach. Utrzymuje cienie jak należy, przedłuża ich trwałość i intensywność koloru, a więc spełnia swoje zadanie. Ocena jak najbardziej pozytywna. Cena również przyjemna- ok.10 zł.

 
Z asortymentem firmy Quiz możecie zapoznać się na jej stronie -- TU lub też poszukać produktów w małych drogeriach. Zapewne kojarzycie tę firmę, gdyż to z niej wywodzą się dosyć znane (często je widuję na blogach) lakiery Safari ;)
 

Buziaki! :*


 


6/07/2013

Życiowe refleksje i pędzle z e.l.f.-a

Hej Kochane moje! :*

Dzisiaj nieoficjalnie rozpoczęły mi się wakacje. Dlaczego nieoficjalnie? A no dlatego, że czeka mnie jeszcze obrona mojej wypasionej pracy licencjckiej :P Najprawdopodobniej będzie to miało miejsce 26 czerwca, o ile praca przejdzie przez recenzenta- zatem już możecie za mnie trzymać kciuki i nie puszczać dopkópki nie napiszę, że mam dyplom i jestem licencjonowanym specjalistą do spraw bezpieczeństwa powietrznego pawa :PP Ale do tego czasu jeszcze pewnie niejednokrotnie tu napiszę i będę Was informować jak tam poziom mojego stresu się przedstawia ;))
Teoretycznie, powinnam jeszcze czekać na wyniki dzisiejszego zaliczenia i dopiero cieszyć się wakacjami, ale na koniec studiów spotkała mnie miła niespodzianka i zostałam z tego zaliczenia (notabene najcięższego w historii studiów- więc cieszę się do sześcianu) zwolniona i moment ten jest jednym z najlepszych w trakcie całych trzech lat studiów- lepsze było tylko uzyskanie stypendium :) W nagrodę postanowiłam zainwestować w nową porcję książek- pewnie będą one autorstwa Sparksa, gdyż uwielbiam dzieła tego pisarza. Aaaach i wreszcie będę miała czas na czytanie, bo ostatnio był gorący okres z racji końca semestru i miałam go bardzo mało na wszytsko.
W sumie to cieszę się, że studia pierwszego stopnia dobiegły końca, bo już najprawdopodobniej nigdy nie ujrzę niektórych osób ... yes! A z tymi co będę chciała to będę utrzymywać kontakt miomo, pomimo i wbrew ;)

To tyle tytułem przydługiego wstępu, przejdźmy do tematu głównego notki, czyli mojej opinii na temat dwóch pędzli marki e.l.f.
Posiadam pędzel do pudru- e.l.f. professional Total Face Brush oraz do różu/bronzera- e.l.f. professional Bronzing Brush. Kupowałam je na allegro, gdzie sprzedawcy zakładają, iż są one wykonane z naturalnego włosia, więc tego się trzymam ;)
Pędzel przeznaczony do pudru ma rączkę długości ok. 11.5cm, a długość włosia to ok 5cm.
Pędzel przeznaczony do różu/ bronzera ma rączkę długości ok. 14 cm i skośnie ścięte włosie, które ma 2-3cm.
 Kupujemy je w osłonkach z grubej folii/ albo jak kto woli- cienkiej gumy.
Pedzle rożnią się długością i szerokością włosia oraz długością i grubością rączki. Zarówno jeden, jak i drugi są bardzo dobrze przystosowane do zadania jakie mają spełniać. Włosie jest gładkie i przyjemne w dotyku, odpowiednio miękkie, więc użytkowanie tych pędzli to czysta przyjemność ;)
Posiadam je od listopada ubiegłego roku i używam ich praktycznie codziennie. Jak widzicie na zjęciach, po ponad pół roku użytkowania mają się światnie. Od momentu zakupu wypadło podczas używtkowania z każdego kilka (może z 5?) włosków. Myję je wodą z szamponem i nie ma problemu by resztki podkładu czy  różu zeszły z nich. Nie plączą się podczas mycia i nie tracą kształtu.
Cena każdego z pędzli to koszt ok. 10 zł (zależnie od sprzedawcy) plus koszty przesyłki, gdyż niestety, według moich obserwacji, nie są one dostępne stacjonarnie.
Ja jestem bardzo zadowolona z tych pędzli, nie mam im nic do zarzucenia, spełniają swoje zadanie jak należy. Świetne produkty w doskonałej cenie.

A Wy po jakie pędzle sięgacie? Macie swoje ideały, czy wciąż szukacie?

Dziękuję za Wasze sugestie pod poprzednim postem :*
Buziaczki :* Pozdrawiam wakacyjnie! :*

I zapraszam na mojego fejsbuczka [KLIK]

6/03/2013

Haul zakupowo- przesyłkowy ;)

Cześć Dziewczyny!

Bez przedłużania, mam dla Was wyczekiwany post z zakupami z Warszawki :D
Nie jest tego wybitnie dużo- udało mi się zachować racjonalne myślenie ;)
Przy okazji mam do Was prośbę o radę, ale to dalej o tym powiem.

IKEA
Byłam w IKEI pierwszy raz w życiu, niestety nie mam jej w pobliżu, a szkoda, bo to raj dla gadżeciar! :) Niestety, moje niedobre chłopaczyska- Narzeczonek i Brat, mnie poganiały, a ja dostając oczopląsu złapałam jedynie te kilka pierdółek widocznych na powyższym zdjęciu. Nie pamiętam ile zapłaciłam za te zakupki, ale jakoś niewiele ponad 20zł.
Ja chcę tam jeszcze raz!

HEBE
 
Tak, tak Kochane, kupiłam w HEBE tylko to co widzicie na zdjęciu! Mam już dosyć spore zapasy kosmetyków i nastawiam się teraz na zużywanie, a mniej na kupowanie. No ale, być pierwszy raz w HEBE i nic nie kupić, byłoby grzechcem, więc ta czwórca wpadła do koszyczka- słynna maska Kallos za 11.99zł, Rexona 12.99zł, moje ukochane serum do biustu Eveline, w promocji 11.89zł i balsam Fruttini 8.99zł.
 
Kupiłam sobie też dwie sukienki... no dobra, ja wybrałam, a kupili mi je Narzeczonek i Brat :D

(powiększcie klikając w zdjęcie, żeby dokładnie oglądnąć :p)
 
I- 299zł, II- 135zł (po zniżce 50%- jako, że była drugą rzeczą kupioną w sklepie)
Sukienki zostały zakupione z myślą o drugim dniu mojego wesela. No i teraz moja prośba- jak myślice, którą założyć na tę okazję? Bo ja nie mam zielonego pojęcia- dlatego kupiłam dwie :P
Liczę na Wasze sugestie :)
A zakupiłam je w tym "małym" raju ;)
 
                                                                                            
No i przesyłeczki:)
 
Od firmy Fitomed: żel do mycia twarzy i tonik.
 
I paczuszka z... Hong Kongu! Od KKCenterHK: róż i cienie (do powiek i brwi). Zazwyczaj na anglojęzyczne mejle nie odpowiadam, ale tym razem się skusiłam na współpracę i nie żałuję, po wstępnych testach :D
No i to by było tyle na dziś ;) Jeszcze raz proszę o doradztwo w sprawie sukienek :)
Buźki :*:*:*
A zapomniałabym- BLOG dorobił się Fejsbuczka, także zapraszam ;) KLIK

6/02/2013

Relaks z balsamem :)

Hej Dziewczęta! :)
 
Pewnie czekacie na post zakupowy związany z moim wyjazdem do Warszawy, ale jeszcze potrzymam Was w niepewności i dziś będzie recenzja relaksującego balsamu do ciała o zapachu grapefruita, VENITA Fruit Care.
"Balsam do ciała z wyciągiem z grejpfruta oraz witaminą E pozostawia skórę aksamitnie gładką i nawilżoną. Subtelny zapach grejpfruta relaksuje i uspokaja."
 
Produkt umieszczony jest w standardowej dla balsamów tubce, "stojącej na głowie", zamykanej na 'klik'. Zawartość owej tubki to 180ml.
 
  • Niezbyt gęsta konsytencja bardzo dobrze rozprowadza się na skórze,
    ale nie 'przelatuje' przez palce.
  • Produkt bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia na skórze tlustego filmu.
  • Skóra staje się aksamitnie gładka i przyjemna w dotyku.
  • Moja skóra nie jest wymagająca jeżeli chodzi o nawilżanie i w tej kwestii produkt ten mi zdecydowanie dogodził ;) Jednakże zdarza mi się przesuszyć skórę- np. po basenie, zbyt mocnym/ częstym opalaniu (robi się taka biaława, jakby łuszcząca) i wtedy również balsam dobrze spełnia swoją rolę- nawilżenie jest zadowalające, skóra ukojona.
  • Zapach? Wspaniały! Zdecydowanie czuć grapefruita i utrzmuje się on na skórze przez dłuższy czas. Aromat tego balsamu jest orzeźwiający, idalny na lato :) Można określić go jako relaksujący :D
  • Z racji na konsystencję, niewielka ilość produktu wystarcza na dokładne wybalsamowanie ciałka, zatem jest to specyfik bardzo wydajny :)
  • A przy tym w przystępnej cenie- mniej niż 10zł.
Balsam ten sprostał moim potrzebom, wypełnił swoje zadnie jak należy.
Nie mam żadnych zastrzeżeń i jeszcze do niego powrócę.
 
Pozdrawiam! :)