8/30/2013

"A to ci dopiero zdzierak!" O scrubie tropikalnym z Organic Shop.

Hello, hello!

Dzień mojego ślubu zbliża się co raz większymi krokami, więc muszę teraz nadgonić z recenzjami, gdyż za jakiś czas, w związku z Wielkim Dniem, będzie na blogu zastój.
Ale teraz, korzystając z większej ilości wolnego czasu, przygotowałam recenzję antycellulitowego scrubu do ciała Tropical Mix, firmy Organic Shop.
Produkt umieszczony jest w dużym (aż 450ml!) plastikowym słoiczku z nakrętką.
Co warto o nim wiedzieć?
Zajrzyjmy może do środka tegoż słoiczka...
Scrub ma baaaardzo gęstą konsystencję!
A jakież duże drobinki zdzierające! (chociaż w tym wypadku "drobinki" brzmi z lekka ironicznie) :)

Zerknijmy jeszcze na skład...

I teraz dodajmy kilka słów ode mnie:
- scrub cudownie pachnie! bardzo 'prawdziwy' niechemiczny i intensywny orzeźwiający zapach, wprost chciałoby się spróbować (ale nie polecam, bo smaczny nie jest... no co? jak testować, to testować :P) najbardziej czuć ananasa, ale jakiś inny, bardziej orzeźwiający zapach próbuje się przez niego przebić; pierwszy raz spotkałam aż tak intensywnie i niesztucznie pachnący kosmetyk
- bardzo solidnie usuwa martwy naskórek, co zawdzięczamy tym ogromnym drobinkom (ot, wymyśliłam oksymoron), zdzieranie jest na prawdę intensywne, konkret sprawa, ale jak ktoś ma delikatniutką skórę, to lepiej, żeby zbyt mocno nie masował tego scrubu na ciele
- co mnie zaskoczyło, to mimo iż porządnie drze, to nie wysusza skóry, po jego użyciu, ciałko jest mięciutkie, jędrniutkie i milutkie- ooops! zabrzmiało jak reklama ;)
- może powodować szczypanie w miejscach podrażnionych, więc najlepiej je omijać
- na temat działania antycellulitowego się nie wypowiem, gdyż nie mam pomarańczowej skórki, uff!

Podsumowując, produkt ten spełnia swoje zadanie, a do tego jego użytkowanie uprzyjemnia fantastyczny zapach!
Cena: 42,50zł za opakowanie o pojemności 450ml
Do kupienia w: Lawendowa Szafa

Ale, aleee! Możecie skorzystać z rabatu na zakupy w Lawendowej Szafie!

A Wy, moje Skarbeczki, wolicie mocne zdzieraki, czy raczej delikatniejsze?
Macie swoich ulubieńców w tej dziedzinie pielęgnacji ciała? :)
Buziaki! :*

35 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam truskawkowy peeling z avonu - jestem mu oddana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kuszący! bardzo...
    uwielbiam mocne zdzieranie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię mocne zdzieraki :D natomiast nie kupuję gotowców, tylko sama robię peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie zdzieraki ;p robią co mają robić i to porządnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. u fajna konsystencja, lubie takie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. toż to drobiny,a nie drobinki:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach chciałabym go!
    Zachęciłaś mnie bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdzierka z której byłabym zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  9. zdzieraczki wolę zdecydowanie mocniejsze :)) iiiiii bardzo chcę już zobaczyć Cię w sukni ślubnej, dlatego liczę, że pokażesz nam chociaż kilka zdjęć z Waszego dnia ;***!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę drogi ale dla mnie byłby idealny - lubię porządne zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wielki i pachnący - lubię to:D
    Jeju, masz ślub za 4 tygodnie!:) Już teraz życzę Wam wszystkiego najlepszego:*

    OdpowiedzUsuń
  12. rzadko stosuję peeling, ale cena nawet z rabatem mnie nie satysfakcjonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. do ciała lubię akie konkretne zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. fajny skład!!

    42,50zł za 450ml to super cena jak taki dobry:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy produkt ;)) . Moim ulubieńcem jest Peeling slim Extreme 4D od Eveline ;)) .

    OdpowiedzUsuń
  16. super zdzierak, z chęcią bym go wypróbowała :)

    P.S. Kochana... pierwszy taniec był naszą zmorą! 5 dni przed weselem doszliśmy 'do porozumienia' i wybraliśmy taniec z pomysłem. Nie przećwiczyliśmy go ani razu, bo ja bardzo, ale to baaaardzo mało mam do siebie dystansu i nie umiem się wygłupiać. Przemogłam się, ale był to dla mnie najgorszy stres z całego ślubu. Stres mnie pożarł w całości i nawet nie pamiętałam co ja tam robiłam! Wczoraj dostaliśmy płytę próbną od kamerzysty i powiem Ci szczerze, że taniec wyszedł rewelacyjnie - nie wiem jak ja to zrobiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mmm, już czuję ten zapach... :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię takie porządne zdzieraki, jeszcze ten zapach *,* :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Patrząc na jego zdjęcie już czuję jego wspaniały zapach...mmm...:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. haha też mi się zdarzyło nieraz spróbowac kosmetyków doustnie ! :D wygląda pięknie, kolor obłędny, zapach zapewne też ! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Marzy mi się taki scrub! *_* Ale ja za szybko zużywam takie produkty, by wydawać na nie tyle kasy ;< Bu!
    A uwielbiam mocne zdzieraki - np. szarlotkowy peeling z Farmony ;>

    OdpowiedzUsuń
  22. To kolorowe opakowanie przypomina mi TuttiFrutti :) Zapach, działanie..ja go chcę :D

    OdpowiedzUsuń
  23. nie miałam jeszcze tego peelingu, ale wygląda zachęcająco :D
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za komentarz :) Zostawienie go zachęca mnie do dalszej pracy oraz odwiedzenia Twojego bloga.